Austriacki Ed Sheeran, czyli kilka słów o Simonie Lewisie

Ostatnio modne są utwory z prawdziwie męskimi głosami. Kilka dni temu liczyłam ile piosenek w radiu wykonują mężczyźni, a ile kobiety. Płeć brzydka miażdżąco zwyciężyła. Nie narzekam, mi się tam taka moda podoba. W radiu, którego słucham, często można usłyszeć jeszcze jeden zajebisty głos – mowa o Simonie Lewisie.

Simon Lewis nazywany jest „austriackim Ed’em Sheraan’em”. Lewis pisze sobie teksty, muzykę i oczywiście pięknie śpiewa. Najlepiej tworzy mu się w… metrze. Często grał na ulicy, np. na Schwedenplatz w Wiedniu. Być może to bez znaczenia, ale dla mnie to jednak ma znaczenie, bo całkiem możliwe, że kiedyś zahukana i zabiegana przechodziłam koło niego nie zwracając uwagi na tak piękne rzeczy, jak muzyka. Wniosek prosty – warto czasem się zatrzymać!

Muzyka Simona nie jest odkrywcza, to najzwyklejszy pop. Ale przyjemnie się słucha w radiu. Pierwszy album Lewisa pt. „PILOT” ukazał się w Austrii we wrześniu, a w Niemczech 26. października 2018. Czyli już ponad 3 miesiące temu. Dziwi mnie fakt, że na fb wykonawca ma tylko 4tys. fanów. Ale ale, fejsbuczek o niczym nie świadczy. Jego kariera jeszcze się rozwinie. Myślę, że prędzej czy później także i do Polski dotrze.

Już nie nudzę, po prostu posłuchajcie: „All I am”(poniżej) – koniecznie!
Poza tym „Hey Jessy” i „Break your wall”, jeśli macie niedosyt jego głosu.
Miłego!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s