5 rzeczy, które lubię w Austrii

  • Mili ludzie

Austriacy po prostu są sympatyczni i to jest bardzo wyraźne. Moje kuzynki, gdy przyjechały mnie odwiedzić, już po pierwszym dniu powiedziały: „ale fajni tu są ludzie! Idziemy sobie ulicą i ot tak się do nas uśmiechają, mówią hallo. Super!”. No, tak jest 😊
Gdy przebywałam w Wiedniu, słabo rozumiałam ludzi, z którymi pracowałam. Język wiedeński ma swoje specyficzne brzmienie, dla kogoś kto ledwo zna niemiecki niemożliwym było dogadać się ze starszymi wiedeńczykami. Mogli się na mnie denerwować, ale tego nie robili. Byli bardzo pomocni i starali się mówić wyraźnie (w większości).
W urzędach – to samo. Nie spotkałam się z sytuacją, żeby jakaś znudzona, poirytowana baba mówiła do mnie jak do debila. Urzędnicy są po prostu życzliwi i cierpliwi. Być może wynika to z faktu, że mieszka tu wielu obcokrajowców i siłą rzeczy muszą być cierpliwi, inaczej by chyba zwariowali. Tak czy siak – nie mam stresa idąc do urzędu 😊

  • Można pić alkohol w miejscu publicznym i po małym piwku siąść za kierownicą

Kiedyś z Dominiczką siadłyśmy nad Dunajem i gulgałyśmy napój bogów. Był piękny wieczór, a młodych ludzi pijących piwo nad rzeką mnóstwo. To w końcu czysta przyjemność dla kogoś, kto nie ma ogródka. Albo Dunaju na ogródku 😀 W każdym razie – następnego dnia przechodziłyśmy koło miejsca, w którym kilka godzin wcześniej bawiła się młodzież. Ależ było nasze zdziwienie, gdy zobaczyłyśmy park. Mam na myśli, że był… czyściutki. Zero puszki, zero papierka po chipsach. Niczego nie było prócz czystości. Można? Można.
Co do drugiej części tego punktu – kierowca może mieć max. 0,5 promila alkoholu we krwi. A więc lampka wina do obiadu zaszkodzić nie powinna. Początkowo stwierdziłam, że to super zasada, dziś jestem mniej przychylnie do niej ustosunkowana. Wiele ludzi jeździ po większej dawce, z resztą pewnie jak wszędzie. A poza tym zdarzyło mi się po piwie wsiąść za kierownicę. Więcej tego nie zrobię, bo zaliczyłam dzwona w słup. Na szczęście tylko w słup, a nie w człowieka. Nawet moje plastikowe clio nie ucierpiało. Ale stało się. Tak więc to że można jechać po małej dawce alkoholu to nie znaczy, że każdy może. Ja na pewno nie mogę 😀

  • Segregacja śmieci

Patrz punkt wyżej – Austriacy po sobie sprzątają. A nawet jeśli nie – szybko i sprawnie pracownik zajmie się śmierciami w przestrzeni publicznej. Początkowo irytowała mnie konieczność segregacji śmieci, przecież w Polsce wszyscy mają to gdzieś. Od dziecka zwyczajnie wyrzucałam odpady do obojętnie jakiego kosza. A tu nagle musiałam myć kubeczek po jogurcie, żeby go umieścić w odpowiednim koszu. Do furii doprowadzały mnie 3 siatki z różnymi śmieciami zalegające przy ścianie w naszym małym pokoiku w Wiedniu. Resztkowe odpady i papier odnosiłam do kontenera będącego pod budynkiem, w którym mieszkałam, za to metal i szkło już 50 metrów dalej. Dziś mnie to nie drażni, to kwestia przyzwyczajenia. Myślę, że w Polsce także powinniśmy się uczyć segregacji śmieci, to naprawdę nie jest ani trudne, ani czasochłonne.

  • 14 wypłat

Tego punktu chyba nie trzeba rozwijać 😀 Wypłata wakacyjna i świąteczna (nawet ciut wyższa niż normalna, bo mniej opodatkowana) to istne dobrodziejstwo, które kocham ❤ 😀

  • Ograniczenia prędkości

Ograniczenia są wszędzie, jednak w Austrii ludzie się do nich dostosowują. W przeciwnym wypadku płacą grube mandaty (np. 30 euro za przekroczenie prędkości do 20 km/godz). Tak więc na autostradzie austriackiej można jechać max. 130 km/h.
Austria, w porównaniu do Szwajcarii, jest pod tym względem i tak łagodna. Otóż w Szwajcarii czasem można zobaczyć tak wypasione fury, że kopara opada. Mimo, że są wypasione, jadą przepisowe 120 km/h na autostradzie. Wyprzedzanie to długi manewr, lewy pas jedzie ciut szybciej niż prawy. To, że bogaci ludzie boją się kar za przekraczanie prędkości, mówi samo za siebie.

A poza tym lubię Austrię za góry, góry i jeszcze raz góry. I urocze jeziora. I bliskość do Szwajcarii, Bawarii, Włoch (w moim przypadku 3,5 godz drogi autem). Takie Austriacy mają szczęście, że natura obdarzyła ten teren wspaniałymi warunkami. Polecam do zwiedzania. 😊 Przede wszystkim Salzburg, Hallstatt i inne alpejskie miasteczka nad jeziorami, Karyntię, trasy górskie w Tyrolu, narciarskie wyciągi, lecz nie te znane, zatłoczone i piekielnie drogie np. Solden, ale te mniejsze ośrodki, np. w Voralbergu. Ale o tym jeszcze będę pisać. Polecam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s