Skąd we mnie żal do Polski

Było o tym, dlaczego lubię Austrię, to teraz o czymś bardziej oczywistym. Być może powieje patosem, goryczą i żalem, ale czasem i tak trzeba.

Brak możliwości godnego życia – w moim zawodzie to praktycznie nierealne. Co nazywam godnym życiem? To, żebym mogła sobie mieszkanie wynająć, popłacić rachunki, kupić produkty, bez których nie da się żyć, oraz czasem wyjść do kina, teatru, na kolację do restauracji. No i czas. By mieć na to czas, nie musieć po pracy kombinować na boku.

Chore prawo pracy – fajnie, że jest 500+, to bez wątpienia ogromna pomoc dla rodzin. Wiadomo, skąd te pieniądze się biorą. Podatki zawsze były, są i będą i lepiej by trafiały z powrotem do obywateli aniżeli w łapy grubych ryb. Ale… ale nie tędy droga… chyba każdy pracujący człowiek chciałby być w stanie się utrzymać…. i nieważne czy ma dzieci czy nie… skoro pracuje, to po prostu mu się należy jakieś minimum. Powiem Wam jak jest w Austrii – mało kto kończy tu studia. W wieku 20 lat człowiek jest w stanie się usamodzielnić, pójdzie do pierwszej lepszej pracy, np. jako sekretarka (sekretarki przeważnie nie muszą tu być po studiach), do fabryki etc. Czy takie osoby zarabiają dużo? Nie wiem co kto przez to rozumie. Na pewno są w stanie być samodzielne, co w Polsce jest problemem dla wielu ludzi po studiach.

Brak szacunku do drugiego człowieka wynikający z braku empatii – nigdy nie będę akceptować sytuacji, w której jeden pluje na drugiego w imię „wartości wyższych”. Na przykład jeśli religia jest motorem do lekceważenia problemów ludzi niepasujących do schematu bądź ich jawnego poniżania, to ja się z kościoła wypisuję (no dobra, już dawno to zrobiłam). Jeśli tradycyjne podejście do życia swojego i czyjegoś powodują, że nienawidzimy inności, to coś jest nietak. Mam na myśli np. homoseksualistów. Byłam świadkiem sytuacji, gdy prawdziwy patriota (no wiecie, taki łysy, w koszulce z nadrukiem symbolu Polski Walczącej) uderzył chłopaka, który miał na plecaku tęczową zawieszkę….
pomyślcie… po prostu podszedł i z całej pety mu w twarz… ot tak… normalne to jest?!
Kiedyś pochody homoseksualistów też mi się nie podobały, zadawałam sobie pytanie „po co oni wychodzą na ulice?”. Dziś popieram każdy Marsz Równości. Oni po prostu chcą zostać usłyszani, dopominają się o możliwość normalnego życia.

Byłam na Teneryfie ok. 8 m-cy. Widziałam różnych ludzi, homoseksualistów mieszka tam wielu. Karnawałowe imprezy na Kanarach są genialne. Brałam udział w ulicznych zabawach, na których mężczyźni przebrani byli za kobiety. I wiecie co? Przychodzili razem z żonami i dziećmi. Homoseksualiści czy transseksualiści mogli tam naprawdę się czuć dobrze, byli w pełni akceptowani. Wszyscy mieli jajcarskie humory, śmiali się z własnych przebrań. To było bardzo ujmujące, pozytywne, byłam zaskoczona i zadałam sobie pytanie, czy w Polsce takie zabawy byłyby możliwe… chyba nie.

Pewnie typowy janusz mi powie: „nie ma miejsca dla dewiacji seksualnych w Polsce, jak im się tu nie podoba, to niech sobie wyjadą.” No to wyobraź sobie Januszu, że to Ciebie dotyczy i że musisz rzucić wszystko i jechać w pizdu. Kij że Twoją ojczyzną jest Polska, że tu się wychowałeś, że tu masz pracę. Że nie umiesz innego języka. A co to za problem, po 2 miesiącach za granicą się nauczysz nowego i zapomnisz starego, nie? (o Polakach „poliglotach” jeszcze napiszę).

Biedroń wkroczył w ogólnopolską politykę. Słupszczanie są bardzo zadowoleni z rozwoju miasta pod skrzydłami Biedronia, ale co to kogo obchodzi. Pewnie i tak większość Polaków nie przeczyta tego co zaproponuje „Wiosna” tylko dlatego, że jej liderem jest gej…. Przykre, ale prawdziwe.

Dobra, zamykam temat homoseksualistów, ale nie zamykam tematu braku szacunku. Ziejemy nienawiścią do każdej inności. Zawsze jest tak, że to co nieznane budzi obawy. Ale żeby te obawy zamieniać w paraliżujący strach i nienawiść? „Ciapaci” są źli, co nie? Otóż nie. Tego rozwijać nie będę, bo szkoda moich nerwów. To my, do cholery, to my Polacy, w tych swoich zamkniętych umysłach, jesteśmy źli.

Z resztą, w Polsce nie szanuje się nie tylko homoseksualistów, imigrantów, ale także samych siebie. Emerytów się nie szanuje. Niepełnosprawnych także. I pracujących też, jak wspomniałam wcześniej. Ale tak szczerze… od kogo to zależy, hmmm?
A my się kłóćmy między sobą w imię wojny polsko-polskiej.

Tak sobie myślę, że brak szacunku wynika także trochę z… telewizji. Wiecie, często sobie oglądam niemiecką, austriacką, szwajcarską TV. Są jakieś głupkowate programy typu „Kuchenne rewolucje”, ale nie ma żadnych rzucających talerzami bab, które wyklinają uczestników show. Krytyka, owszem, występuje, ale jest ona wyważona, stonowana, w normalny sposób wypowiedziana, nie wykrzyczana. W polskiej TV czasem ktoś kogoś wyzwie od szmat, nieudaczników etc. Czasem Wojewódzki wyśmieje jakąś panienkę, bo to mu podbije oglądalność, i jednocześnie przyliże innej kobietce, bo to też mu podbije oglądalność. Obie panienki mają niewiele do powiedzenia, ale jedna to niedoszła gwiazda, druga to żona piłkarza. Taki mamy klimat.
Nawet politycy wykazują się zachowaniem rodem spod rynsztoka. Skoro osoby sławne prezentują zerowy poziom, no to nie ma co oczekiwać, że społeczeństwo będzie lepsze. Choć to może i dowodzi braku mózgu i kręgosłupa moralnego wśród normalnych kowalskich? Nie wiem, to pokręcone i nie mam ochoty się wgłębiać. Im dłużej jestem poza krajem tym bardziej widzę, że Polska jest po prostu dzika.

Ktoś mi powiedział ładne zdanie: „ojczyzna jest tam, gdzie człowiek dobrze się czuje”… coś w tym jest, choć dla mnie Polska zawsze będzie ojczyzną, mimo, że jest mocno niewydolna.

Ktoś inny zadał mi pytanie: „Kasiaa, a co by było jakbyś była mężczyzną i gdyby była wojna w Polsce? Wróciłabyś walczyć?” Bez wahania odpowiedziałam: „nie”. Swego czasu mocno wkręciłam się w temat II wojny światowej. Wnioski ze wszystkich lektur, które przeczytałam, były proste – nie warto tracić życia, bo ktoś tam na górze chce spełnić swe żądze władzy. Ileż by synów polskiej ziemi ocalało, gdyby nie doszło do Powstania Warszawskiego… ileż cywilów nie zostałoby rozstrzelanych, gdyby polski rząd na uchodźstwie nie wydawał rozkazów organizowania akcji sabotażowych przeciw Niemcom w czasie, gdy wiadomo było że Hitler przegra wojnę… I ile łez wylałam nad tymi książkami, ile jest we mnie niezrozumienia dla tego, co się stało. To zawsze będzie w sercu boleć.
To, że nie pojechałabym walczyć to nie znaczy, że nie czuję się Polką, czy nawet patriotką. Wolałabym pomagać Polakom w potrzebie w inny sposób niż wojując szabelką.

Na koniec wpisu dodam link z yt do piosenki Dody, której fanką nie jestem i która śpiewa pewnie o czym innym. Niemniej jednak ładna piosenka! I odnoszę ją do polskich realiów, na których się zawiodłam.
Utwór nosi tytuł „Nie mam dokąd wracać”. Gorzko, ale…
Dziś już nie płaczę.
Pamiętam pierwszy wyjazd do Andaluzji. Byłam przerażona, załamana, tęskniłam. Każdej nocy z oczu leciały mi łzy. Czasem nawet w pracy. Raz do kabiny, w której masowałam klienta, wszedł kolega po ręcznik. Zobaczył rozpłakaną Kasię, która jedną ręką gniotła plecy, a drugą trzymała chusteczkę przy nosie. „Kasieńka, co Ci się stało, nie płacz”, powiedział. Bez wahania szybko nasmarował ręce oliwką i dokończył masaż tak, że klient nawet się nie zorientował, że ktoś inny go obsługuje. Nie wiem gdzie dziś kolega się podziewa, ale mam nadzieję, że wie, że dzięki niemu i K. przetrwałam ten ciężki czas. Z. i K. – pozdrawiam.
Dziś nie płaczę.

2 uwagi do wpisu “Skąd we mnie żal do Polski

    1. Co masz na myśli mówiąc, że zawód nie jest problemem?

      Ja w pierwszym akapicie mam na myśli po prostu paskudne warunki, jakie są stawiane w mojej branży (na innych się nie znam, aczkolwiek od znajomych wiem, że jest dokładnie tak samo bądź podobnie). Nie chcę pracować na własnej działalności, chcę 8 godz dziennie spędzić w pracy a po pracy nie musieć kombinować na boku. I niezależnie od tego czy jestem kobietą czy mężczyzną – fizjoterapeutom się nie płaci dobrze, gdy mówimy o umowie o pracę. A i tak mało kto chce taką umowę dać, zazwyczaj można usłyszeć „wolimy żeby Pani miała własną działalność”. nie, dziękuję.
      więc na pewno całe prawo pracy wymaga dużej korekty, koszty utrzymania pracownika także powinny być zaniżone, żeby tak nie kombinować. to są rzeczy oczywiste, których nikt w Polsce nie chce zmienić, i to boli.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s