Garachico – Chinyero – Santiago del Teide z zahaczeniem o Icod. Czyli po swojemu :)

Zwiedzając małe miasteczko, Garachico (Teneryfa), zobaczyliśmy, że są tam oznaczenia tras dla pieszych. „Musimy tu przyjechać i zrobić te trasy”, pomyśleliśmy. I tak też zrobiliśmy. Celem była wędrówka jak na mapie z małą korektą – z powrotem nie chcieliśmy iść tą samą drogą, a zejść do Santiago del Teide (po lewej stronie mapy, taka trasa też istnieje):

W sumie to ponad 20 km do przejścia, wycieczka na cały dzień. Pewnego wolnego dnia wcześnie z rana dojechaliśmy do Garachico, skąd rozpoczęliśmy wędrówkę. Gdy doszliśmy do małej wioski (kilka domów na krzyż!) La Montaneta – zaczęło mocno padać. Wcześniej też coś kropiło, ale myśleliśmy, że przejdzie. Nie przeszło. W La Montanecie trzeba było podjąć decyzję – idziemy czy wracamy autobusem do Icod (w wiosce był przystanek autobusowy). „Wracamy”. Na nasze nieszczęście, autobusy jeździły bardzo rzadko, do najbliższego mieliśmy 40 min. No nic, czekaliśmy, przynajmniej przystanek był zadaszony.
Jak na złość – autobus nie przyjechał. Trochę przestało padać, ale nadal kropiło. Postanowiliśmy iść piechotą w stronę Icod de los Vinos. Przestrzegam, nie chodźcie takimi drogami. Często nie ma tam chodników, często są to wąskie drogi, kręte, kierowcy jeżdżą nieraz jak wariaci. To było niebezpieczne, ale nie mieliśmy wyboru. Przechodziliśmy przez małe wioski, w których jedyne, co rzucało się w oczy, to ogromna bieda, rozpadające się domy i opuszczone ruiny. Niełatwe życie mają mieszkańcy Teneryfy. Wiele młodych ludzi wyjeżdża na ląd lub do innych krajów, bo nie ma tam zbyt wielu miejsc pracy dla młodych. Ale to temat na osobny wpis. Do Icod szliśmy strasznie długo, chyba z 3 godziny, przez te zakrętasy i przerwy na przystankach. Z Icod pojechaliśmy do Puerto i tak się zakończyła nasza wycieczka. Nogi nam do d…. wchodziły, bo wbrew pozorom zrobiliśmy dużo kilometrów.

Innym razem postanowiliśmy wznowić wycieczkę w góry Chinyero. Z Puerto dojechaliśmy autobusem do Icod, skąd następny busik zabrał nas do Montanety, czyli tam, gdzie skończyliśmy wycieczkę. Tym razem pogoda nie zawiodła, wszystko przebiegło według planu – doszliśmy do rezerwatu Chinyero, skąd zwróciliśmy się w stronę Santiago, by stamtąd autobusem wrócić do Puerto de la Cruz. Co ciekawe, trasa do Santiago wyglądała całkiem inaczej niż z Montanety. Ewidentnie mniej drzew, więcej „pustyni”, kaktusowatych roślin. Kilkanaście kilometrów odległości a takie różnice w roślinności i krajobrazie….

Czy warto zwiedzić ten rezerwat?
Warto. Mimo, że nie zobaczycie stamtąd widoków oceanu, innych wysp, małych miasteczek przy brzegu, jak z Teide, to i tak warto. W końcu piękne widoki to nie wszystko.
Przyroda. Strasznie podobają mi się żywo zielone sosny kanaryjskie w kontraście do czarnego podłoża pochodzącego z wulkanicznej lawy. Niby zwykły spacer, ale prócz Wysp Kanaryjskich nigdzie indziej nie pochodzicie w takich warunkach. To wygląda naprawdę imponująco. Ponadto w takich miejscach jak rezerwat Chinyero można spotkać ptaka teide fink, czyli ziębę kanaryjską, który także żyje tylko na Kanarach.
Teneryfa turystom kojarzy się jedynie z ciepłymi temperaturami, basenami, kolejką na Teide, tłoczną Mascą. To, co jest wyjątkowe w Teneryfie, można odkryć jedynie poza miejscami obleganymi przez turystów, podczas wędrówek w górach, gdzie widzimy wulkaniczny charakter wyspy i jednocześnie jej różnorodność. Z jednej strony zielono i tropikalnie (bardziej na północy), z drugiej – pustynnie i sucho na południu. Jedna, mała wyspa, a tyle odsłon. Jeśli planujecie urlop na Teneryfie, postarajcie się unikać tłumów i iść własnymi ścieżkami, a uwierzcie, jest ich tam wiele.

ocicnek Montaneta – Circular Chinyero
Circular Chinyero
w drodze do Santiago
w drodze do Santiago

A poza tym – jak chcecie poleżeć, poodpoczywać w hotelu z all inclusive, to Teneryfa nie jest dobrym pomysłem. Jest wiele miejsc, w których komfort turysty jest ważniejszy niż na Kanarach. Niestety Wyspy Kanaryjskie przeżywają teraz oblężenie i Hiszpanie chcą wycisnąć jak najwięcej ze swoich pięciu minut. Efekt jest taki, że często przyhotelowe kąpieliska są wypełnione w każdym centymetrze, że nie ma gdzie się nawet położyć.
Teneryfa to przede wszystkim wulkan i wszystko co z nim związane, i warto temu się przypatrzyć będąc tam na urlopie. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s