Jak podjąć pracę fizjoterapeuty w Austrii

Aktualizuję wpis odnośnie rozpoczęcia pracy w Austrii, bo nieco się zmieniło od czasu, gdy ja zaczynałam. Otóż dziś nie wystarczy mieć nostryfikację, by móc podjąć pracę w zawodzie. Trzeba jeszcze wyrobić sobie kartę jak poniżej:

Ale od początku. Opiszę jeszcze raz samą nostryfikację, ona jest najważniejsza.

Dużym problemem wydawało mi się uzyskanie uznania dyplomu za granicą. Ileż to razy w Polsce słyszałam „to nie jest takie proste”, „musisz znać język, musisz może jakieś dodatkowe praktyki robić, tłumaczyć papiery etc. daj sobie spokój”. Zrobiłabym największy błąd w życiu, gdybym się tego typu głupimi komentarzami sugerowała.
Nie ma głupszej rzeczy, niż odpuszczać, bo ktoś twierdzi, że coś jest trudne.
A kwestia nostryfikacji jest tak naprawdę prosta jak budowa cepa.

Czego potrzebowałam do nostryfikacji w Austrii?
– dyplomu ukończenia studiów i wersja po niemiecku
– suplementów do dyplomów (z licencjata i magistra) w języku niemieckim
– aktualnego zaświadczenia o niekaralności po niemiecku
– zaświadczenia od lekarza o braku przeciwwskazań do wykonywania zawodu fizjoterapeuty
– kopii dowodu osobistego
– dyplomu ukończenia kursu drenażu limfatycznego (bodajże minimum 80 godzin)

Wszystkie dokumenty skompletowałam. W Wiedniu dowiedziałam się gdzie dokładnie owe papiery mam złożyć. Dla zainteresowanych – proszę adres:
Bundesministerium für Gesundheit
Radetzkystraße 2
1030 Wien
Tel.: +43 1 711 00 4640
Poszłam tam. Miły pan mnie przyjął, mówił jaki papier mu podać, on tylko rzucił okiem, wrzucił do teczki, i powiedział, że w ciągu dwóch tygodni otrzymam uznanie. U mnie poszło szybko, bo studiowałam dziennie licencjat i magisterkę. Czas się wydłuża gdy np. studiowało się zaocznie bądź na prywatnych uczelniach. Wszystko dokładnie analizują, a później ewentualnie informują, jakie kursy bądź praktyki trzeba dorobić i donieść zaświadczenia, by otrzymać uznanie. Ja tego problemu nie miałam. W następnym tygodniu pocztą przyszło pismo oznajmiające, że mogę wykonywać swój zawód na terenie Austrii (bo mogłam, ale wy w tym momencie jeszcze nie możecie). W piśmie podany był także numer konta, no bo za nostryfikację oczywiście także się płaci. Coś koło 250 euro.

Mamy uznany dyplom, co dalej?
Osobiście stawiamy się w urzędzie AK i pokazujemy znów nasze dokumenty:
– dyplom
– zaświadczenie o niekaralności z ostatnich 5 lat i z każdego państwa, w którym przebywaliśmy więcej niż pół roku (może być to które było potrzebne przy nostryfikacji)
– zaświadczenie lekarskie (może być to samo które pokazywaliśmy przy nostryfikacji o ile nie jest stare – 3 miesiące może mieć takie zaświadczenie)
– dowód osobisty lub paszport
– zdjęcie takie jak do paszportu
– potwierdzenie znajomości języka niemieckiego (przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego) jeśli nie wynika ona z kształcenia lub ścieżki zawodowej – to trochę niejasno jest napisane – tu nie ma określonego poziomu, aczkolwiek jeśli urzędnik widzi że językowo delikwent jest słaby i nie ma tego dokumentu – może odmówić rejestracji. I nie wiem w praktyce czy jest to konieczny mus, czy jeśli widzą że się człowiek dogaduje to czy machają ręką na ten papierek. Niemniej jednak teoretycznie jakiś papierek z kursu językowego powinien być. Ale lepiej zadzwonić i dopytać czy koniecznie trzeba mieć kurs zanim niepotrzebnie wydamy pieniądze, a nóż patrzą na to czy po prostu człowiek się dogada.
– ja na pewno jeszcze pokazywałam uznanie dyplomu, na stronie AK nie pisze, by to był wymagany dokument, ale ja na pewno go pokazywałam. Także jeśli chcecie się wybrać do AK, to najlepiej najpierw sobie zadzwońcie i spytajcie o ten dokument, tym bardziej wtedy, gdy np. oczekujecie na nostryfikację.
Po około 2 tygodniach otrzymamy pocztą nasz dokument uprawniający do wykonywania zawodu. Jeśli go nie mamy a pracujemy, to robimy to nielegalnie. Każdy fizjoterapeuta pracujący na terenie Austrii miał obowiązek się zarejestrować w AK i każdy nowy delikwent także musi to zrobić.

Pytania:

Czy drenaż limfatyczny jest konieczny przy masie innych szkoleń?
Tak. Nikt nie dostanie uznania dyplomu gdy różnica godzin w drenażu nie zostanie wyrównana. Po prostu trzeba go mieć. Polecam bardzo mocno kurs Foldiego w Niemczech. Profesjonalnie poprowadzony, wynieść można naprawdę fachową wiedzę. Ponadto szkolenie jest cenione w Niemczech, Austrii, Szwajcarii, więc jeśli wasza przyszła praca się Wam nie spodoba, zawsze można zmienić na inną. Z tym szkoleniem nie powinno być problemu.

Koszta…
Tłumaczenie wszystkich papierów pochłonęło ponad 1000 zł (tłumacz przysięgły, rzecz jasna). Kurs drenażu – kolejne 2000 zł (to nie był wtedy kurs Foldiego). Jakaś stówka, a może i dwie (nie pamiętam) poszła na lekarza (kilka badań). Za zaświadczenie o niekaralności też coś tam się płaci. W sumie ponad 3 tysięce…
I około 250 euro za nostryfikację. Te 4-5 tysięcy niestety trzeba wydać. Ale potem można sobie odliczyć od podatku chociaż te 250 euro.
A i jeszcze kurs niemieckiego… kolejny tysiąc… (mi się poszczęściło, nie musiałam mieć potwierdzenia znajomości języka).

Problemy po drodze…
Właściwie to prawie żadnych. Miałam mały problem z lekarzem – nie chciano mnie przyjąć do lekarza medycyny pracy, bo nie miałam skierowania od pracodawcy. Wyjaśniłam ładnie, że jestem bezrobotna, a zaświadczenia potrzebuję do uzyskania uznania dyplomu w Austrii. Opornie, ale jakoś mnie przyjęto.

Tak to wygląda. Macie jeszcze jakieś pytania? Służę pomocą. 🙂



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s