Hity, których nie zrozumiesz

Muzyki disco polo przedstawiać nie muszę – prawie każdy bawi się przy „Ona tańczy dla mnie”. Mamy jeszcze kilka kawałków, które zawsze będą grane na imprezach. W każdym kraju są piosenki porywające tłumy, mimo, że pod żadnym względem nie powalają. A przy czym bawią się Niemcy?

no może i czasem upiję się 3-procentowym piwem do niemieckich hitów, ale co komu do tego ;]

Przypomina mi się koncert disco polo w Spodku. Najgorętsze nazwiska z branży disco polo ze Sławomirem na czele – nie mogło mnie tam nie być. Oczywiście można się śmiać, aczkolwiek trzeba sobie uświadomić, że to, jakiej muzyki słucha człowiek, nie definiuje go pod żadnym względem. Trzeba sobie uświadomić, że muzyka spełnia wiele funkcji. Jedną z nich jest zabawa – disco polo na tym polu się świetnie sprawdza.
Tak więc to, że lubię bawić się przy tego typu muzyce nie znaczy, że jestem tępą alkoholiczką. A niektórzy tak twierdzą.

Na owym koncercie byłam z kuzynką Dominiczką. Udało nam się dostać na płytę, nawet w telewizji kilka razy wystąpiłyśmy. Zabawa przednia, serio. A gdy na scenę wyszedł Zenek, Dominika jakby przeniosła się w inną czasoprzestrzeń. Po prostu była w transie.
– Dominika, ja muszę iść usiąść.
– Teraz?! Teraz jest moja ulubiona piosenka, potem pójdziemy!
Przez te oczy, te oczy zielone, oszalała, tymczasem ja walczyłam o życie. Zrobiło mi się duszno, czułam że zaraz odpłynę. Próbowałam wyjść z tłumu, ale było to trudne. Chwyciłam się słupa i jakiejś dziewczynie kiwnęłam, żeby mi pomogła. Ona błyskawicznie mnie chwyciła, poprosiła drugą o pomoc i tak we dwie wyciągnęły mnie z tłumu. „Zaprowadziły” do punktu medycznego (bardziej zaniosły) i upewniły się, że wszystko jest ok. Byłam im bardzo wdzięczna. Gdy wyszły, pan doktor podszedł i spytał:
– Ćpałaś?
– Yyyy, nie.
– Piłaś?
– Tak.
– Dużo piłaś? Mieszałaś?
Mówił to tak niesympatycznym tonem, że aż mi ciśnienie się podniosło. Z góry założył, że na koncercie są ćpuny i alkoholicy. Że ja jestem ćpunką i alkoholiczką
– Niedużo, może 2 piwa, nic poza tym. Bawiłam się na płycie, tam jest bardzo duszno i zwyczajnie zasłabłam.
– Dokumenty proszę.
– Nie mam przy sobie.
– Słucham?! Jak można nie mieć dokumentów przy sobie?!
– Moja kuzynka ma.
– Gdzie kuzynka jest?
– Nie wiem, pewnie jak zobaczy że mnie nie ma to pójdzie na nasze miejsca siedzące.
– Słucham? Przecież bawiła się pani na płycie, więc nie ma pani miejsca siedzącego.
– Yyy mam.
– ?!?!?!
– Mało było ludzi na płycie, a w telewizji trzeba pokazać tłum, więc wpuszczali osoby z dalszych sektorów i tak znalazłyśmy się na płycie.
Czułam się jak kryminalistka, podczas gdy nie zrobiłam nic złego. To było przykre. Dwie pielęgniarki (bądź ratowniczki medyczne) komentowały to co mówiłam, podśmiechujki sobie robiły. Myślę, że jako osoba która nie była w stanie o własnych siłach tam dojść, nie powinnam słyszeć takich komentarzy. Potrzebowałam pomocy a nie chamskich tekstów. Taki stosunek ma wiele ludzi do tych, którzy słuchają „nieodpowiedniej” muzyki, „nieodpowiednio” się ubierają, „nieodpowiednio” kochają, „nieodpowiednio” myślą, „nieodpowiednio” żyją.

A weź się pan odpieprz, tańczę co lubię. Uszanuj to i ugryź się w język.

To tak tytułem wstępu, bo teraz usłyszycie coś, co Wam się raczej nie spodoba. Niemieckie hity. 😀

Zacznijmy od „Atemlos”. Przez dwa miesiące pobytu na Majorce słyszałam ten utwór każdego dnia. KAŻ-DE-GO! Nienawidzę go do dziś. Ale fajnie się patrzy jak porywa tłumy. Naprawdę, jak znacie jakiegoś Niemca, albo macie znajomych z Niemiec, którzy Was odwiedzą – puśćcie im ten kawałek, od razu buźki im się uśmiechną 😉

Drugi hit, bardziej podpadający pod nasze disco polo (teledysk szczególnie), nazywa się „Ein Stern”. Nie razi mnie tak po uszach jak „Atemlos”, aczkolwiek zabawa przy tym to dla mnie trochę męka. Może sekret takich piosenek tkwi także w społeczności, w łatwych słowach, które każdy może śpiewać. Ja po niemiecku nigdy śpiewać nie będę, stąd może nie potrafię się w niemieckich zabawach odnaleźć. Spójrzcie, nie pożałujecie: 😀

I trzeci utwór, właściwie najnowszy z zaproponowanych, „Cordula Grun”, jest najmniej discopolowy. Początkowo mnie denerwował, dziś bardzo mi się podoba i nawet nóżka potajemnie przytupuje rytm. Taki do pojajcowania.

Tyle Wam wystarczy 😀
Nie podoba się? Trudno. Też może i tego nie rozumiem. Ale szanuję. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s