Płać i wymagaj, ale od odpowiednich osób

To normalne, że jak się za coś dużo pieniędzy płaci, to wymaga się odpowiedniej jakości kupowanych usług czy produktów. Gdy coś nam nie pasuje – zwracamy się do… no właśnie.. do kogo? I czy aby na pewno do odpowiedniej osoby?

Miałam okazję obserwować zachowanie urlopowiczów w hotelach. Nieraz ich pretensje były uzasadnione, co do tego nie mam wątpliwości. Jednak nie trzeba być specjalnie bystrym by zauważyć, że często obsługa robi co może, by zadowolić klientów. Mimo to, ciągle coś nie gra. Jak myślicie, dlaczego?

Zacznijmy od tego, że pieniądze, które płacimy za hotel, nie idą prosto w ręce sprzątaczki, kelnerki czy kucharza. Do portfeli tych osób trafią jakieś marne resztki naszych grubych milionów, za które wymagamy wrażeń z kosmosu.
Gdzie więc idzie kasa? Nie trudno się domyślić, że największe korzyści ma „góra”, czyli kierownictwo, właściciel hotelu. Zapewniam Was, że taki ktoś nie mieszka w małej norze, a w willi z wypasionym basenem. Ponadto – jeśli biznes się kręci – taki ktoś rozbudowuje hotel bądź buduje drugi, więc wydatków ma sporo. Bo – pamiętajmy – apetyt rośnie w miarę jedzenia. Gdy dobrze idzie, to trzeba przycisnąć, żeby było jeszcze lepiej. Z naciskiem na „przycisnąć”. Na spotkaniach biznesowych się nie oszczędza, czyli dosłownie na bogato. Gdy przychodzi jakiś kryzys – nie bójcie się, jemu włos z głowy nie spadnie. Wiadomo, że ze swoich dóbr nie zrezygnuje. Gdy trzeba uciąć koszty, to się ucina na pracownikach. Czyli albo się kogoś zwalnia albo daje ochłapy oczekując wysokiej jakości wykonywanych zadań. Albo i jedno i drugie.

Sprowadza się to do tego, że na kelnera czekamy nie 5 minut, a 15, bo ma za dużo rzeczy do zrobienia. A niech biega, młody jest, to da radę. Lepiej takiego wycisnąć na maksa aniżeli zatrudnić dodatkową osobę do pomocy, nie?

Pracownicy hotelu często mieszkają w tymże hotelu. Przyjeżdżają na sezon, tzn. dajmy na to na 10 miesięcy, bądź 5 miesięcy jeśli lato trwa krócej, i tyrają od rana do wieczora. Zdarza się tak, że natrafia się korzystna oferta dla kierownictwa. Na przykład hotel jest w 3/4 zapełniony i przychodzi człowiek szukający noclegu dla swoich klientów. Dajmy na to grupa 30 osób. To nic, że hotel nie jest w stanie zapewnić takiej ilości noclegów. Można fajną sumkę zgarnąć, to się podpisuje. Te całe menadżery czasem nie mają pojęcia ile osób będzie w danym terminie zakwaterowanych, czasem może i wiedzą, ale mówią „jakoś się upcha”. No i się upycha. Kończy się na tym, że mówi się do podwładnych „jakoś upchajcie”. Czasem pracownicy opuszczają swoje pokoje, na kilka dni są zmuszeni cisnąć się w kilka osób w jednym pomieszczeniu lub w jakichś piwnicach, i wszystko gra.

Wiem co większość z Was ma teraz na myśli.. „To po co się na to godzą? Jak się dają wyciulać to są ciulani”. Tak myślicie?
Spójrzcie na siebie. 90% społeczeństwa jest wykorzystywana. Patrzę nieraz na ludzi w wieku 30-40 lat z ogromnymi problemami zdrowotnymi, bo każdego dnia pracują jak woły, podnoszą ogromne obciążenia, przez co do końca życia będą zmagali się z bólami. Obliczcie sobie ile klient płaci za Wasze usługi i ile z tego dostajecie. I ile na tym tracicie (pomogę – zdrowie). Badanie w laboratorium – powiedzmy takie za 150 zł. Laborantka wykonuje np. 7 w ciągu dnia (prócz tego inne). Każdego dnia godzinami gapi się w ten mikroskop. Jak myślicie, ile dostaje? I jak myślicie, oczy ma zdrowe? Ktoś zawalony pracą biurową – 10 godzin dziennie wciągnięty w papiery. Jak myślicie, po ilu latach wystąpią problemy z kręgosłupem szyjnym, lędźwiowym? A weź zrezygnuj z tej pracy, znajdź inną. Inną, a jednak taką samą.
Taki mamy świat.

Tylko że nie można w takim głupim świecie zapominać o szacunku do drugiego człowieka. Szacunku do tej nieszczęsnej kelnerki czy sprzątaczki.

O, sprzątaczki. Te to mają przesrane. Wyobraźcie sobie sytuację, że grupa 30 osób do godziny dziesiątej się wymeldowuje, a od godziny 14 pokoje mają być dostępne dla następnych urlopowiczów. Sprzątaczki (w liczbie… małej) mają tylko 4 godziny na ogarnięcie całego syfu, który zostawiają ci, którzy „wymagają, bo płacą”. Nawet śmieci nie są w stanie po sobie posprzątać. Fajnie, nie?

Szacunek. Kultura osobista. Życzliwość. Nie zapominajmy o tym, nigdy.
A jak mamy pretensje to proponuję je wyrzucić z siebie, ale odpowiednim osobom. Najlepiej tym, którzy za cały burdel odpowiadają. Najlepiej tym, którzy najwięcej pieniędzy biorą z Waszych opłat. Oni są na wygodnych pozycjach, bo nie dość, że zarabiają dobrze, to jeszcze rzadko mają kontakt z klientami, więc nie muszą się przed nikim tłumaczyć, a powinni. Mało kto szanuje pracowników, mało kto ich wysłuchuje, zatrudnia odpowiednią ilość osób. Szefowie często zapominają o szacunku zarówno do podwładnych, jak i do klientów przez kolejne cele, które sobie wyznaczają. A może by tak poprzestać na tym co jest i skupić się na byciu dobrym człowiekiem…?

Bądźmy świadomi i nie zachowujmy się jak paniska na urlopach (to tyczy wszystkich nacji). Raz pewien niezadowolony Niemiec nam powiedział „Arbeit macht frei”, gdy kolega o godzinie 19 wspomniał, że pracujemy od 8 rano i nie jesteśmy w stanie robić masażu sportowego. Mało co do bójki nie doszło. Ludzie to debile i naprawdę, uważajcie na to, do kogo macie pretensje.

2 uwagi do wpisu “Płać i wymagaj, ale od odpowiednich osób

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s