30 lat po zburzeniu Muru Berlińskiego – czy Niemcy w 100% się zjednoczyły?

Nie tylko Polska ma problemy z wygrzebaniem się z gruzów przeszłości. Temat komuny jest żywy także w Niemczech. Wielu mieszkańców dawnego NRD z utęsknieniem wspomina czas przed wyburzeniem Muru Berlińskiego. Żyło się spokojniej, nie było problemów z pracą, mieszkaniami. „Nie to co dziś”, mówią.

9 listopada, czyli wczoraj, była trzydziesta rocznica obalenia Muru Berlińskiego. Niemcy świętowali, ich politycy przemawiali. Wzniosłe słowa słowami, entuzjazm entuzjazmem, ale… co dziesiąty obywatel Niemiec nie ma nic przeciwko temu, by stworzono z powrotem dwa osobne niemieckie „państewka”. Nieźle, co?

W zachodniej części panuje przekonanie, że wschód jest biedniejszy, rasistowski i leniwy. W oczach Wschodu Wessi (tak się mówi potocznie na Niemców z Zachodu) są aroganccy, bogatsi, lepiej opłacani.
57% młodych Niemców z Zachodu nie odczuwa różnic między dawnymi stronami muru, natomiast prawie 2/3 „wschodniaków” ma przeciwne zdanie.
Po upadku Muru Berlińskiego Zachodnie miasta niemieckie w ramach solidarności finansowo pomagały miastom ze Wschodu. I teoretycznie, statystycznie, jakość życia na Wschodzie stała się lepsza po ’89. W praktyce wschodniacy często milej wspominają komunę. Wessi niechętnie słuchają narzekań ze strony Wschodu, który zamiast być wdzięcznym za wsparcie, ciągle biadoli. Zachód nie rozumie, dlaczego odpowiedzialnością za całe zło obarcza się rodaków zza dawnej żelaznej kurtyny.

Ossi z kolei nie przepadają za ludźmi z Zachodu, którzy przyjeżdżają i decydują o ich miasteczkach. Pozornie zburzenie Muru Berlińskeigo powinno wiązać się z lepszym życiem, z wolnością. Ossi mieli duże oczekiwania, które nie zostały spełnione. Często mówią, że dla polityków są „obywatelami drugiej kategorii”. Czuli się na początku wykorzystywani przez żądnych zysków Wessi. Więcej niż jedna trzecia Ossi uważa, że Zachód czerpał ogromne korzyści przez pojednanie. To uprzedzenie wzięło się np. z tego, że Wessi mogli tanio kupować nieruchomości i grunty na Wschodzie, żeby sprzedawać drogo; przejęli rynek i wytępili lokalne przedsiębiorstwa.

Różnice między Wschodem a Zachodem zaznaczyły się w ostatnich latach przy okazji przyjmowania uchodźców do Europy. Wschodniacy nie chcą przyjmować obcych. „Nasi politycy myślą o całym świecie, zamiast zająć się swoim krajem” – mówią. Czują się „obywatelami drugiej kategorii”, o czym wspomniałam wyżej. Duża część Ossi jest przeciwko przyjmowaniu uchodźców, choć tych jest mniej na Wschodzie niż na Zachodzie. Ponadto Wschód dostaje mniejsze renty, ma większe bezrobocie, statystycznie mniej zarabia od rodaka pracującego na zachodzie kraju. To są fakty, z którymi trudno polemizować, ale które też łatwo wykorzystywać w dyskusjach. Stąd chyba te uprzedzenia trudno będzie ot tak zatrzeć.

Wschód w ciągu ostatnich lat znacznie się wyludnił, młodzi wyjeżdżali na zachód za pracą. Ostatnio gdzieś słyszałam (chyba w tv, ale dokładnego źródła nie jestem w stanie podać), że w ciągu ostatnich 2 lat tendencja ta znacznie zmalała. Jeśli to prawda – nie dziwi mnie to biorąc pod uwagę kryzys mieszkaniowy w niemieckich miastach (dużo za mało mieszkań, horrendalne ceny).

Nie wiem czy dzisiejsze różnice między Wschodem a Zachodem wynikają z rzeczywistego, tak wyraźnego wpływu przeszłości na mentalność ludzi, czy z tego, że sami próbujemy sobie to tak tłumaczyć, czy może raczej ktoś próbuje nam to tak przedstawić i w konsekwencji tak się dzieje. Prawicowe partie mają większe poparcie na wschodzie Niemiec, może stąd, że prawica wie, gdzie jest podatny grunt? Bo przecież tak łatwo sie wszystko upraszcza, tak łatwo się przykleja łatki danym grupom społecznym „grupa a – przyjaciele”, „grupa b – wrogowie”, jakby nie było nic pomiędzy, jakby nikt nie patrzał na to, co łączy te dwie społeczności. Z punktu widzenia polityka – lepiej dzielić ludzi, a niżeli ich jednoczyć.
Przeszłość jest zawsze przywoływana w polityce i często jest to dobry chwyt w celu manipulacji społeczeństwem. O historii trzeba pamiętać, ale nie zapominajmy również, że mówienie o historii jest zawsze chytrym sposobem na zyskanie zwolenników.

Artykuły przeczytane o Niemczech po 1989 uświadomiły mi, że obalenie murów wymaga czasu, wyrozumiałości, szukania kompromisów i słuchania siebie nawzajem. Te mury nadal są. 30 lat temu, 9 listopada, Mur Beliński runął, ale tylko symbolicznie. To był dopiero początek odkładania, cegiełka po cegiełce, elementów barier, które siedzą w naszych głowach do dziś. I patrząc na rozwój sytuacji – mam wrażenie, że te cegiełki z premedytacją są czasem z powrotem przestawiane w miejsce, które przez tyle lat dzieliło Wschód z Zachodem.

Jak Wałęsy nie lubię, tak to, co powiedział jednemu z niemieckich dziennikarzy, pozwolę sobie tu przytoczyć. Rzekł coś w stylu „nie dajcie się populistom, tak jak w Polsce się stało. Szanujcie demokracje i nie wypuszczajcie jej z rąk” (cytat niedosłowny, ale sens oddany).

I wiem, że kryzys w całej Europie idzie wielkimi krokami, że emerytury będą niskie, że generalnie idą trudne czasy nie tylko dla Polski. Ale czy zwalanie wszystkiego na kapitalizm ma uzasadnienie? Nie sądzę. To znów temat nadający się do dyskusji, nie do stawiania jednoznacznych odpowiedzi.

Także tego. Historia historią, ale trzeba cisnąć do przodu i nie pozwolić, by nasza wolność znów została ograniczona. Amen.

korzystałam między innymi z:
źródło 1
źródło 2
źródło 3
źródło 4

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s