Nauka języka obcego dla językowego beztalencia

Chcesz nauczyć się jakiegoś języka, ale Ci nie wychodzi? Próbowałeś wielu aplikacji, czytasz wiele e-booków i oglądasz filmy w nauczanym języku, a mimo to stoisz w miejscu? Nawet mieszkałeś w obcym kraju i nadal nic nie pojmujesz? To znak, że jesteś językowem beztalenciem. Ale bez obaw, mam kilka rad dla takich jak Ty, bo sama przez to przechodzę. Więc teraz usiądź wygodnie i się skup.

Powtarzam, skup się. Skupienie to podstawa. Ileż to razy cisną mi się na telefon reklamy „chcesz się nauczyć niemieckiego bez skupiania uwagi? nic łatwiejszego, wystarczy pobrać naszą aplikację, która pokazuje automatycznie słowa podczas blokady telefonu”. Szczerze? Przetestowałam kilka i – za przeproszeniem – kicha. Bez skupienia uwagi nic nie idzie.
Bo zawsze, gdy uczymy się czegoś nowego, potrzebna jest koncentracja. To odnosi się nie tylko do wiedzy umysłowej, ale także do sportu, do nauki nowych ruchów. I tu nie ma wyjątków, także jeśli chodzi o języki obce.
Jasne, są ludzie, którzy automatycznie nabywają umiejętność rozmowy w obcym języku. Kilka miesięcy przebywają za granicą i już wiele się uczą. Jasne, ale to że takie osoby istnieją, to nie znaczy, że każdy tak ma. Tak samo jest przecież w szkole – niektórzy spędzali nad nauką wiele godzin i ledwo otrzymywali dobre oceny, innym wystarczyło słuchanie nauczyciela na lekcji, by dostać piątkę. Jedni byli dobrzy w języku polskim, inni w matematyce. Ktoś, kto dobrze radził sobie z fizyką, niekoniecznie miał dobre oceny z historii. W tym sęk, że każdy jest inny i jeśli ktoś Wam powie: „ale ty matoł jesteś, tyle się uczysz, a nic z tego nie wynika”, wiedzcie, że nie ma racji. Matoł to on jest, nie ty.

Ale tak czy siak, nie chcesz chyba tylko siedzieć i się uczyć i czuć, że nic z tego nie wynika. Więc szczerze polecam: skoncentruj się. Odłóż telefon, laptopa, nie przeglądaj pudelka ani demotywatorów, nie zerkaj w messengera. Po prostu się skup. To podstawa.

Niezależnie od tego co robisz, jaki sposób na naukę dla siebie znalazłeś – rób to z pełnym skupieniem. Po czasie koncentracja nie będzie potrzebna.
Ja muszę sobie coś napisać. Gdy nie napiszę – nie pamiętam. Nowe słownictwo muszę nawet po kilka razy przepisywać, powtarzać, koniecznie na głos, nie tylko w głowie.
Oglądanie filmów: oglądam głównie filmy dokumentalne, tematyczne, gdzie określone słówka się powtarzają, przez co łatwiej je zapamiętać. Ale rzecz jasna czasem zatrzymuję seans by napisać dany wyraz, nieraz i całe zdanie. Warto obejrzeć też komedie czy filmy fabularne, by widzieć normalne, codzienne, potoczne dialogi. I znów zdania zapisywać, jeśli czujesz, że to ma sens.
Czytanie na głos. Nie wiem jak to działa, ale ewidentnie daje dużo. Mi daje pewność siebie w mowie. Nie plątam języka tylko wiem, co mówię. Wymowę mam typowo polską, ale zrozumiałą. To chyba zasługa czytania.
Słuchanie audiobooków, radia – to dobre sposoby, jeśli się cokolwiek rozumie. Jeśli jest się totalnym początkującym – nie wiem czy to coś daje. Są ludzie, którzy mówią, że się osłuchujesz. Jasne. Np. jadąc autem można się osłuchiwać, bo trudno skupić się na nauce, to ma sens. Natomiast jeśli uważasz, że słuchanie 5 godzin dziennie czegoś, czego kompletnie nie kapujesz, coś da – muszę Cię rozczarować. Nie da nic. A wiesz czemu? Bo najpierw musisz się skoncentrować, żeby nauczyć się podstaw, by potem z mniejszą uwagą poprzez słuchanie czegoś się uczyć.
Zrób czasem testy w internecie. Jest mnóstwo darmowych stron, gdzie można wykonywać ćwiczenia gramatyczne online. Zwróć uwagę na to, jaka jest kolejność nauki w uznanych szkołach językowych. Rób testy zgodnie ze swoim poziomem, poprawiaj się, słuchaj nagrań, które odpowiadają Twoim umiejętnościom, żeby utrwalić to co już masz.
No i rozmawiaj z ludźmi, z którymi dobrze Ci się gada. Poproś, by Cię poprawiali jeśli chcesz na prawdę porządnie posługiwać się językiem, którego się uczysz. Ale uwaga, lepiej żeby Austriak lub Niemiec uczył Cię niemieckiego, aniżeli Serb, Chorwat czy Syryjczyk. Ludzie są różni, z każdym można porozmawiać, ale obcokrajowcy często myślę, że język mają opanowany do perfekcji, tymczasem mówią w bardzo prosty sposób nie wystrzegając się błędów. Jeśli ktoś ma Cię poprawiać – niech to będzie miejscowy.
Aaa, i jak Ci się nie chce to nie gadaj. Daj sobie czasem też trochę odpoczynku. I sam nie narzucaj się z potrzebą rozmowy. Pamiętam gdy w Warszawie poszłam na obiad do restauracji. Kelnerką była Ukrainka intensywnie ucząca się polskiego/ Przyniosła mi mój posiłek po czym stała nade mną i nawijała o historii swojego życia (ruch w knajpie był mały). Bardzo miła, ciepła, fajna dziewczyna, aczkolwiek chciałam w spokoju zjeść. Niby jedzenie dobre, obsługa miła, ale… ale wyszłam stamtąd niespokojna. Cenię sobie spokój i nie lubię, gdy ktoś mi go zakłóca. Nie róbcie tego. Nic za wszelką cenę, a napewno nie za cenę zakłócania czyjegoś spokoju.

Ponadto – daj sobie czas na naukę. Nie wyznaczaj granic. Nie mów sobie, że dziś pouczysz się tylko 20 minut, bo na więcej nie masz czasu. Trudno, że nie masz czasu. Jeśli trafiłeś na problematyczne wyrażenie, rozgryź je. Nie myśl o czasie i o tym, co musisz dziś jeszcze zrobić. Walić to.
Z drugiej strony przy powtarzaniu słownictwa 15 minut dziennie zupełnie wystarczy. Lepsze to niż nic. Po czasie powoli będziesz wdrażał w potoczną mowę to, co każdego dnia powtarzasz. Tu nie trzeba długo się uczyć, a systematycznie. Tego mi brakuje, ale widzę, że gdy mam okresy „ogarnięcia się”, robię szybko ogromne postępy. Tak więc – systematyczność jest równie ważna jak koncentracja.

Gdzieś czytałam artykuł o „zatopieniu się w języku”. Przez conajmniej 3 godziny dziennie nie używaj swojej ojczystej mowy, jedynie słuchaj, czytaj język którego się uczysz. W tym też jest sens, o ile się ma podstawy.

I oczywiście otoczenie jest ważne. Jeśli pracujesz wśród Polaków – naturalną rzeczą będzie, że uczysz się wolniej. Nie złość się na siebie z tego powodu. Ale jednocześnie jest to argument za tym, by bardziej przysiąść do nauki. Bo to, co inni oswajają w pracy z współpracownikami, Ty musisz nadrobić nauką.

I jeszcze jedno: Porzuć polskie książki, przynajmniej na jakiś czas. Ja uwielbiam książki, ale pewnego dnia stwierdziłam, że – przykro mi to stwierdzić, ale – przeszkadzają w nauce języka. Tyle trudu sobie zadaję, by wieczorem zapomnieć niemieckiego i zatopić się w polskim języku. To nie ma sensu, przxynajmniej nie wtedy, gdy chcesz szybko i skutecznie rozmawiać z ludźmi, których masz w chwili obecnej obok siebie. To samo tyczy filmów. Ogranicz do minimum polskie nagrania. Kropka. Jeśli tak zrobisz – poczujesz żal, bo czasem braknie Ci polskich słów w gębie. Z czasem poczujesz, że Twoje słownictwo staje się uboższe. Ale coś za coś. Ojczysty język zawsze możesz od nowa polepszyć przez rozmowy z rodakami. Nie przejmuj się, jeśli czujesz, że gdy wracasz do kraju i prowadzisz konwersację ze znajomymi, czasem sie zacinasz. To minie gdy tylko będziesz więcej czasu spędzać z językiem polskim. Póki co – ucz się sumiennie tego, co chcesz opanować bez sentymentów, bo i nie ma do nich powodów.

Nie jest łatwo, ale jeśli widzisz postępy, nawet maleńkie, to znaczy, że jesteś na dobrej drodze. Pamiętaj, że ważne jest nie tylko rozumienie, ale także rozmowa. Świadomie wprowadzaj do konwersacji to, czego się uczysz.

I będzie dobrze. W końcu przyjdzie moment, gdy będziesz całkiem swobodnie rozmawiał na różne tematy. Tylko sie nie demotywuj tym, ze wszystko długo trwa. Trwa, kropka.
U mnie też, więc nie jesteś sam. Będzie dobrze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s