Jutro będzie futro, czyli wegeMaryna

No i stało się! Marynie odbiło do tego stopnia, że pewnego dnia powiedziała: „basta! koniec z jedzeniem moich przyjaciół! Że niby się nie da?! Inni potrafią żyć bez mięsa, to czemu ja mam nie dać rady?!”. I tak przepadła Maryna. Ale ale.. Maryna wie po co, dlaczego nie je przyjaciół, ale słów krytyki w stronę ekowariatów też nie szczędzi. Bo za wege i eko ktoś w końcu stoi, i nie jest to obrońca zwierząt, tylko przedsiębiorca.

Obraz Ryan McGuire z Pixabay

Jutro będzie futro. Jednak dziś, wszyscy są oburzeni widokiem kobiety w naturalnym futrze.
Maryna, z jednej strony nie je przyjaciół, z drugiej strony dziwi się, że człowiek noszący futro jest źle odbierany. Coś z tą Maryną chyba nie teges. Ale spróbujmy ją zrozumieć.

Zacznijmy od wege. Dlaczego Maryna zrezygnowała z mięsa i ogranicza produkty mleczne? Wiele osób twierdzi, że to jest zdrowe. Czy ja wiem…? Każdy mówi co innego pewnie w obronie swojego pieniądza. Wiadomo natomiast, że ludzi na świecie jest za dużo, stąd zakładając, że każdy je mięsiwo każdego dnia, to nie da się humanitarnie zabijać zwierzęta, by je potem zjeść. Po prostu się nie da.

Maryna nie robi tego z pobudek zdrowotnych, tylko humanitarnych. Dlaczego z psem śpi, a świnię je? To przeciez nielogiczne. Poza tym.. krowy pierdzą czy bekają czymśtam trującym podobno. Nie wiem. Ale ponoć tak. Poza tym wyżywić i napoić to, co potem zjemy… to też są niemałe koszta.
Aaa, i to mądre zwierzęta są. Z resztą, kuzynka Maryny ma na imię Dominika po byku. To chyba coś znaczy.

I jak się ta Maryna czuje? A no nie narzeka. Mówi, że dobrze. Co się rzuca w oczy, ma dziewucha siłę. Po pracy żwawo sprząta, gotuje, czyta. Wcześniej brała prysznic i frruu do łóżka. Bez mięsa czuję się taka… lekka. Żwawa. Może to tylko na początku.
Ale nie wybielajmy tak braku mięsa w diecie. Zauważyła już Maryna wadę. Jest nią stan dzień po piciu alkoholu. Albo nawet i dwa dni. Kac wydłuża się niemiłosiernie. Kiedyś trwal max. 6 godzin dnia następnego po pobudce, teraz – trwa nawet i 3 dni. Kac jest bezlitosny. Stąd najlepszym rozwiązaniem dla Maryny jest… po prostu nie pić. Czy to źle czy dobrze… zależy jak na to się patrzy. W każdym razie, z tym trzeba się liczyć.

A jak jest ze sportem? W końcu tyle ostatnio się mówi, że brak mięsa w sporcie wpływa bardzo korzystnie. Maryna nie przestestowała swojej wydolności w kilkugodzinnym wysiłku. W krótkotrwałym (do godziny) treningu nie odczuwa braku energii. To Wam może powiedzieć.

Maryna czasem ma ochotę na mięsiwo. Kurde, no w końcu całe życie wżerała filety z kurczaka, schaboszczaki itp. Ślina leci, gdy unosi się dobrze znany, ale zakazany zapach. I cóż począć?
Niektórzy już wykryli słabe ogniwa, takie jak ona, i proponują dania o smaku mięsa bez mięsa. Dacie wiarę?
Maryna może i jest blondynką, no ale w to nie uwierzy. No bo ej, jak to schab bez grama świni?! I wiecie co jest najgorsze? To, że nikt nie napisze co dokładnie znajduje się w składzie cudownych zamienników mięsa. Jakaś soja (co to kuźwa jest soja tak naprawdę?!), białka groszku, ciecierzycy czy jakieś tam. Yhym. Wszystko jasne.

Może i trzeba wiele miejsca na hodowle krów, ale soja (ja sie pytam co to soja?!) i awokado też muszą gdzieś rosnąć. No chyba nie w chmurach.
Soja. 10 lat temu czytała Maryna o tym wynalazku. Tak, wtedy to był najnowszy wynalazek. Dziś można w internecie znaleźć informacje, że soję w starożytności już uprawiano. Ciekawe, czemu się o tym w szkole Maryna nie uczyła. Nieważne. Historia kupę warta. Wystarczy jeden wariat, który kilka razy kłamstwo powie, i już historia zmiania bieg. Tak to jest.

A futro? Co do tego ma futro?
Otóż futro jest trwałe. Kupisz raz, masz na lata. Dzikusy myśliwi byli, są i będą, bo np. restaurację ą ę potrzebują dziczyznę. Kiedyś wykorzystywało się w całości zabite zwierzę. Dziś – skóra i futra idą do śmieci. Bo nikt nie chce kupić. Bo chodzenie w futrze to faux pas.
Ja rozumiem, że zabijanie zwierząt tylko po to, by mieć futro, jest skurwy******. Ale jak tak czy siak się coś zabija dla pożywienia to czemu tego nie wykorzystać do końca?

Dziś ludzie każdego roku chodzą w różnych szmatach. Co roku zmienia się moda, to i ludzie kupują nowe badziewia z Bangladeszu. Mówi Maryna „badziewia”, bo inaczej nie da się nazwać dzisiejszej odzieży. A co ze starą? Müll, czyli śmieci. Śmieci, śmieci, i jeszcze raz – śmieci. Czy to, do cholery, ma sens?

Według Maryny nie ma najmniejszego sensu. Jedyne co wie, to fakt, że nie chce przykładać się do zarobku ludzi żyjących z zabijania zwierząt. Bo, mimo że Maryna niewierząca, to pamięta przykazania boże i „nie zabijaj”.
Nie zawsze to, co uważane jest za normalne, jest dobre.
Baaa, często tradycje są huja warte. Uppstt, przeklnęłam, sorry. To się więcej nie powtórzy.

Tak więc. Jak już zabijacie i jecie zwierzynę, to nie róbcie sobie wyrzutów, że i chodzicie w naturalnych futrach. Nie ma w tym nic złego. Serio. Przynajmniej to odzież na lata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s