Austriacka kuchnia – kilka dań, które warto spróbować

Znacie jakieś dobre austriackie jedzonko? Szczerze przyznam, że ja – mimo że tu mieszkam – nie mogę Wam za wiele na ten temat opowiedzieć. Generalnie kuchnia nie jest czymś, co mnie specjalnie interesuje. Aczkolwiek jest kilka przysmaków, które mogę Wam polecić i które są łatwe do zrobienia.

Kaiserschmarrn
Kaiserschmarrn, czyli omlet cesarski, to coś idealnego dla mnie, bo po pierwsze – na słodko, a po drugie – szybko się robi (około 20 minut). Omlet nazwany został na cześć cesarza Franciszka Józefa I, który ponoć uwielbiał spożywać przysmak jako deser. Dziś raczej serwuje się cesarskiego omleta jako danie główne.
Do jego zrobienia potrzebne są jajka, mleko, cukier, trochę soli. Robimy masę, wlewamy ją na patelnie (smażymy to na maśle) i jak się zarumieni spód to przewracamy, przy tym może nam się to rozciapać bo i tak potem przedzielamy omleta na mniejsze kawałki. Jeszcze raz powtórzę, dla mnie idealne danie, bo mojej niedbałości w kuchni tu nikt nie zobaczy. 😀
Można też tą masę najpierw trochę podsmażyć, potem podpiec w piekarniku, by znów podsmażyć i porwać omleta na kawałki. Różnie robią. Można dodać rodzynki namoczone wcześniej w rumie jak ktoś lubi.
W wersji pierwotnej keiserschmarrn posypuje się cukrem pudrem i podaje się z konfiturą śliwkową. Nigdy nie jadłam oryginalnej wersji, zawsze wcinam cesarskiego omleta z musem jabłkowym. I muszę przyznać, że mi taka modyfikacja bardzo smakuje. Jeśli chodzi o dokładne proporcje w przepisach – są różne.
Uproszczony przepis na Kaiserschamrrn wyskoczy Wam gdy kliniecie tu. Składniki do zrobienia takiego obiadku na słodko ma prawie każdy w domu, więc musicie spróbować. 🙂
Jeśli chcecie być bardziej szczegółowi – możecie do masy dodać rum, i właśnie podpiec w piekarniku, jak na tym filmiku:

Frittatensuppe (Flädlessupe)
Pamiętam jak mieszkałam jeszcze w Polsce, a moja siostra była na miesięcznym kursie niemieckiego w Wiedniu. Opowiadała wtedy, że na dworcu z koleżanką czekała na pociąg. Jako że dziewczyny miały ochote zjeść coś lekkiego i jednocześnie austriackiego – wstąpiły do restauracji i zamówiły Frittatensuppe. Siostra była oburzona, że podano jej coś takiego! „Ty sobie to wyobrażasz, zwykła zupa z poćwiatowanym ciastem naleśnikowym?! Że niby tak wygląda wyjątkowe austriackie jedzenie?! To są jakieś żarty!”, mówiła. Tymczasem dziś zamawia tą zupę kiedy tylko ma okazję. Dacie wiarę? 🙂
Otóż czasem najbanalniejsze rozwiązania są po prostu dobre. Tak jest z tą zupą.
Fritattensuppe jest zwykłym rosołem wołowym (dla mnie, wegemaryny, już niestety zabroniony <beczy>) z pokrojonym ciastem naleśnikowym, tu nie będę się rozpisywać, bo ktoś to już całkiem fajnie zrobił. Nawet zdjęcia na tej stronie wyglądają smacznie (nie tak jak moje poniżej). Jeśli ktoś nie jest przywiązany do rosołu z makaronem – może spróbować z naleśnikiem 😀
Warto zaznaczyć, że zupę je się także w Niemczech (tu nazywa się Flädlessuppe albo Eierkuchensuppe) oraz w Szwajcarii (Flädlisuppe).

Käsespätzle
Käsespätzle to taki kluchowaty makaron z roztopionym serem i posypany przysmażoną cebulką. Jest bardzo smaczny i sycący. Raz po wycieczce wybraliśmy się do restauracji, byliśmy potwornie głodni. Gdy kelner przyniósł nam zamówienie – byliśmy rozczarowani, że tak mało. Ale gdy jedliśmy serowe kluchy zrozumieliśmy, że nie da się tego dużo zjeść. Ser zapycha, to niby wiadomo, ale tu człowiek jest syty 3x szybciej niż jedząc inne serowe dania.
Nie wiem czy to austriacka potrawa, Niemcy stanowczo zaprzeczą. Ale Austriacy z kolei mówią, że to ich danie, poza tym austriackie szpecle są najlepsze, bo z austriackim serem. Niemcy nie robią przecież tak dobrego sera (i tu się zgodzę).
Generalnie należy zrobić ciasto, poćwiatować je na małe makaronowate kluchy (jak ktoś to zrobi to obojętne chyba – propozycje na internecie różne), ugotować (2-3 min), potem na patelni na maśle razem z serem (można 2 rodzaje – śmierdzioch i mniejszy śmierdzioch) podsmażyć do stopnienia sera. Podawać z podsmażoną cebulą. Prosty przepis jest tu, choć warto zaznaczyć, że w cieśnie ważne jest stopniowe dodawanie mąki (jajka, sól i 50ml letniej wody w misce, stopniowo dodawać mąkę – trochę inaczej, zróbcie jak wolicie). Także tego, bawcie się.

Vorarlberger Käsesuppe
Nie ma nic nadzwyczajnego z serowej zupie, póki ser użyty do jej przyrządzenia nie jest oryginalny, wyjątkowy, pyszny. Tak jak ser z Vorarlbergu.
Tego sami w domu niestety nie zrobicie, bo nie macie nabiału z zachodniej Austrii. Baaa, zupę tą zjecie jedynie w niektórych restauracjach w Bregenzerwaldzie. Także żeby ją spróbować to musicie do mnie przyjechać 🙂
Zróbcie sobie smaka, wejdźcie na ten link i spójrzcie na zdjęcie owej zupki 😀 Możecie spróbować ją zrobić według przepisu tam podanego, ale i tak nie wyjdzie taka jak być powinna 😀
Ja, jako wegemaryna, nie powinnam w ogóle o takiej zupie myśleć, bo jest zrobiona na rosole wołowym….. <beczy>

Wiener Schnitzel
Wiedeńskiego sznycla każdy zna: panierowane mięsiwo z kawałkiem cytryny z ziemniorami. Co ważne, sznycel jest cielęcy, natomiast coś nazwane sznyclem po wiedeńsku to wieprzowina.
Tu chyba nie trzeba opisu. Jak lubicie kartofle plus mięso, to jest to coś dla Was.
W restauracji pamiętajcie: Schnitzel Wiener Art. = wieprz, a Wiener Schnitzel = cielęcinka.

Linzer Torte
Tort z Linz – prosty, szybki do zrobienia. Ja go chętnie zjem, mniej chętnie zrobię, albowiem nienawidzę piec, brudzić się mąką, jajami etc. Ale smaczny! Jeśli chcecie wzbogacić repertuar słodkości, które robicie – to macie przykład. Tutaj podaję Wam prosty przepis po polsku, a pod spodem pokażę jeszcze krótki filmik, niestety po niemiecku, ale mniej więcej widać co dodają. Tu dziewczyny wykorzystują marmoladę malinową. Jeśli chcecie znać dokładnie proporcje, których używają – wejdźcie na ten film na yt i pod nagraniem znajduje się link do strony, gdzie wszystko jest napisane (po niemiecku).

Sachertorte
Ze słodkości obowiązkiem dla zwiedzających Wiedeń jest czekoladowy tort Sachera. Oryginalny przepis nie jest dostępny, ale zawsze można zrobić swoją podróbę. Propozycja tutaj. Wiedeńczycy się szczycą tym przysmakiem, co mnie trochę dziwi. Słodkości to słodkości. Wszystkie są smaczne 😀 Nie wiem na czym polega fenomen Sachertorte, może dlatego, że ja nie analizuję jedzenia, ja je po prostu jem 😀

Jest jeszcze trochę rzeczy do opisania, choćby Apfelstrudel (strucel jabłkowy) czy jakaś kiszona kapusta z boczkiem, ziemniakami smażonymi bądź z takim ciastem jak w käsespätzle (ale tu nic z kiszoną kapustą nie dorównuje polskiemu bigosowi).
Może znajdziecie w tych kilku potrawach natchnienie na obiad. W końcu wiele z nas ma teraz dużo wolnych chwil, które należy spędzić w domu. To idealny czas dla kombinowania w kuchni jak ktoś lubi. 😀
Ja też może w końcu coś zrobię, zazwyczaj na austriackie smakołyki chodziłam do restauracji. Tym razem lokale zamknięte, muszę poradzić sobie sama 😀 :))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s