Kruche czasy – nowa kategoria na blogu

Kruche czasy – czy to odpowiednia nazwa? XXI wiek, ludzie wszystko co złe mają już za sobą… czemu te czasy są niby kruche? Czemu ot tak jednego dnia wszystko może prysnąć (bynajmniej nie mam na myśli koronawirusa)? Co złego może nas spotkać w przyszłości, że śmiem nazywać ten cudowny, bezpieczny XXI wiek, niepewnym?

Prawie miesiąc temu zatrzymał się nasz świat, który już nigdy nie będzie taki, jakim był przedtem. Jedni się cieszą, bo nie muszą iść do pracy, inni rozpaczają, bo coś, na co ciężko pracowali, wali się w mgnieniu oka. To wstrząsające.
Jeśli o mnie chodzi – mogę odpocząć. Mogę się w spokoju pouczyć niemieckiego, całymi dniami czytać książki, po które miałam sięgnąć dawno temu. Mogę w końcu dowiedzieć się czegoś, co od zawsze mnie ciekawiło, a nigdy nie miałam czasu, by zgłębić wiedzę. Ludziom zazwyczaj brakuje czasu. Albo tracą go na… internet. Sama ostatnio dużo chwil spędziłam na oglądaniu kretyńskich seriali na Netflixie (nowe odcinki „Domu z papieru” – jakaś masakra!). Na czytaniu pierdół. Każdy portal obfity jest w artykuły typu „założyła niecodzienną stylizację!”, „sposoby na wyjątkowe naleśniki”, „najlepiej sprzedające się auta 2019 roku”, „jak chronić się przed otyłością” itp. Totalne pier-do-ły i chwytliwe nagłówki, byleby ktoś kliknął. Popularnością cieszą się artykuły, które mają więcej obrazków niż treści. Niby ode mnie zależy na co wchodzę, ale internet tworzy pewną bańkę informacyjną. Gdy czytam więcej lewicowych portali – zawsze podsuwa mi się lewicowe artykuły. Gdy obserwuję to, co pisze prawica – internety przedstawiają świat od strony narodowców. Tak naprawdę internet, który może służyć jako kopalnia wiedzy, jest śmietnikiem. 90% artykułów jest o niczym bądź o rzeczach, które wcale nie są nam potrzebne do życia. Rzetelne informacje o aktualnych wydarzeniach? To mały procent w tym całym wysypisku.
Po dwóch tygodniach internetowego odmóżdżania się stwierdziłam, że jak tak dalej pójdzie, to po miesiącu będę jak ameba. A świat przecież trzeba rozumieć, choćby po to, by odpowiednio postępować w przyszłości. O świecie trzeba coś wiedzieć, by wystrzegać się błędów z przeszłości.

Ogromną porażką polskiego systemu szkolnictwa jest brak informacji o historii, która bezpośrednio nas dotyczy. II wojna światowa, komuna to zazwyczaj tematy, których nie zdążyło się przerobić w szkole. Moim zdaniem to kluczowe zagadnienia, które młodzi ludzie powinni znać, by spróbować zrozumieć świat. Bo historia nie jest po to, by pamiętać poszczególne daty, a by wyciągać wnioski. My tego nie potrafimy. A jest to ważne, choćby ze względu na fakt, że czasy mamy kruche… naprawdę, niech nam się nie wydaje, że jesteśmy bezpieczni w swoich czterech ścianach z laptopem zwiększającym ilość szumów w naszych głowach.

Postanowiłam zagłębić się w temat wojen drugiej połowy XX wieku, początku XXI wieku. Po co, na co i dlaczego właściwie ktoś się tłukł/tłucze, skąd tyle uchodźców, jak do tego doszło?
Warto o tym mieć pojęcie, byśmy mieli świadomość cienkich granic, których lepiej nie przekraczać.
Zrodził się pomysł, by dowiedzieć się więcej o historii najnowszej i podzielić się z Wami tym, co uda mi się znaleźć. Nie jestem historykiem, moje źródła to głównie filmy dokumentalne, internet (który wykorzystam w lepszy sposób niż do tej pory) i książki. Czasem dodam coś od siebie, tzn. opinię, bo to jest blog, a nie obiektywny portal dziennikarski (są takie jeszcze?) czy historyczny. Postaram się zamieścić dużo łatwo przyswajalnych faktów, które są wspólnym mianownikiem źródeł, z których korzystam.
Można mi zarzucić, że nie wyczerpuję tematu w pełnej jego okazałości (i nie będę wdawać się w szczegóły, bo bym Was zanudziła na śmierć). Że zwracam uwagę na to, co mi się podoba. Jasne. Ale powtarzam, nie jestem historykiem i traktuję wiedzę o wojnach raczej jako możliwość okiełznania mojej ciekawości i dzielenia się spostrzeżeniami. Jak chcecie suchych faktów typu data – wydarzenie takie a takie, to zalecam inne portale.
Jednocześnie proszę, jeśli widzicie rażące błędy w tym co piszę – po prostu zwróćcie uwagę bez jadu, be wahania poprawię. Zależy mi na tym, by nieświadomie bajek tu nie wstawiać.

Nie mogę nie wspomnieć, że do szperania w najnowszych wojnach skłonił mnie autor bloga http://www.nienawisc.pl/ który często znajduje podobieństwa między przeszłością a tym, co obecnie dzieje się w Polsce.

W  ostatnich dniach na tapetę wzięłam Jugosławię, bo mam codziennie styczność z ludźmi, którzy zostawili wszystko na Bałkanach. Często są to starsze babcie, które ze łzami z oczach opowiadają o spadających bombach, opustoszałych miastach, ucieczce bez powrotu. Aż chce się to rozumieć. Stąd niebawem pojawią się wpisy o powstaniu Jugosławii, jej dziejach po XX wojnie światowej i rozpadzie. Tymczasem – mimo wszystko – wesołych Świąt Wielkanocnych. Nie traćcie dobrego humoru i wypoczywajcie dobrze, postarajcie się nie zamartwiać tym, co będzie. Łapcie chwile! Buźka 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s