Jugosławia – jak narastało napięcie

Pisałam ostatnio o baaaardzo ogólnym zarysie historii Jugosławii, o tym jak powstala oraz o jej perypetiach w czasach komunizmu. Często gdy czyta się relacje o Jugosławii, pojawiają się odwołania do ustaszy, Tity. Sama się zniechęcam, gdy czytam o zagmatwaniach i odwołaniach do przeszłości, ale gdy się pewne podstawy zna, łatwiej dobrnąć do końca tekstu. Stąd z grubsza przybliżyłam Wam temat.

Photo by Jason Blackeye on Unsplash

Zanim przejdziemy do sedna uporządkujmy sobie krótko kwestie wyznaniowe, etniczne:

  • Chorwaci to głównie katolicy (wpływy niemieckie dawno temu)
  • Serbowie – prawosławni (wpływy Bizancjum)
  • W Bośni i Hercegowinie mieszkali zarówno katolicy, jak i prawosławni, jak i muzułmanie (muzułmanie – wpływy Imperium Osmańskiego)
  • W Kosowie żyło wielu Albańczyków (głównie muzułmanie, ale nie tylko)

Kto kogo nie lubił? Za czasów Tity w sumie ludzie nie odczuwali różnic, chodzili razem na kawę, śmiali się, urządzali wspólne zabawy (w latach 80tych także).
Później – zgrzytało między (może jest to jeszcze dla Was nieklarowne, ale poniżej i w następnym wpisie będę to jeszcze wyjaśniać):

  • Serbami a Chorwatami – przez nacjonalizm, który był pobudzany przez Slobodana Milosevica (od serbskiej strony) i Franjo Tudjmana (z chorwackiej strony)
  • Serbami a Albańczykami z Kosowa (tu zawsze był dystans)
  • w Bośni, która starała się pozostać neutralna, popsuło się przez kłótnie Chorwatów i Serbów

Skoro ludzie, tacy jak ja i Ty, jak Polak i Niemiec czy Ślązak i Warszawiak, jak np. Turek i Słowak pracujący na budowie w Austrii, się między sobą dogadywali, to dlaczego wybuchła wojna? Zdaniem wielu – konflikt przyszedł z góry, czyli od polityków. Jestem w stanie się z tym zgodzić, a Wy?

Lata 80-te: W 1980 Tito zmarł. Jugosławia zmagała się z kryzysem gospodarczym, stawiano sobie pytania kto ma spłacać długi i dlaczego bogate republiki – Chorwacja i Słowenia – mają swoje dochody oddawać biedniejszym regionom.
Tu wspomnę, że północne rejony Jugosławii były bogate, a im bardziej na południe, tym większa bieda. Słowenia i Chorwacja były najlepiej radzącymi sobie republikami w Jugosławii.

Pierwsze zgrzyty – Kosowo w kryzysie:
W 1974 roku Albańczycy, stanowiący około 80% (!) ludności Kosowa, chcieli większej niezależności swojego regionu. Przypomnę, że Kosowo było autonomiczną prowincją serbską, a inne regiony, np. Chorwacja, były republikami. W 1981 doszło do rozrób w Prisztinie, stolicy Kosowa. Jugosławia wprowadziła tygodniowy stan wyjątkowy w mieście, użyto siły wobec demonstrujących. Kilka osób straciło życie. Posypały się kary więzienia. Od tej chwili coraz głośniej mówiło się, że Serbowie mieszkający w Kosowie czuli się dyskryminowani. Rosła niechęć Serbów do Albańczyków i vice versa (choć ta i tak była już wystarczająco duża)

Dlaczego właściwie ludzie w Kosowie protestowali? Tłumaczy się ich postępowanie różnicami kulturowymi – Serbowie a Albańczycy to dwa różne światy. Poza tym spekulowano, że Albańczyków z Kosowa podburzała Albania sympatyzująca ze Związkiem Radzieckim (Enver Hodża).

Dlaczego Serbia nie chciała odpuścić? Dlaczego Kosowo jest tak ważne dla Serbów?
Kosowo jest miejscem, gdzie narodziła się Serbia, to średniowieczne monastyry i skarbnice sztuki (np. Gracanica, Peć). To Stara Serbia, która demograficznie została przejęta przez muzułmanów albańskich. Na Kosowym Polu w 1389 roku odbyła się dramatyczna bitwa, w wyniku której Serbowie stracili niepodległość na pół tysiąclecia na rzecz Turków.

Ale i Albańczycy czują przywiązanie do Kosowa. Po upadku tureckiego panowania w Albanii (początek XX wieku) „wyzwolicielami” kraju była Grecja, Bułgaria i Serbia. W 1913 roku zdecydowano o utworzeniu niepodległego państwa – Albanii – bez Kosowa, które przydzielono Serbii. Porażka Austro-Węgier podczas I wojny światowej, w przeciwieństwie do reszty Bałkan, nie była euforycznie przyjęta przez Albańczyków, bo oznaczała utratę sprzymierzeńca, który byl w stanie pomóc w potyczkach z sąsiadami. W II wojnie światowej nikt nie zwracał uwagi na Albanię – podczas konferencji jałtańskiej był to jedyny kraj Europy, nad którego przyszłością się nie zastanawiano. Po prostu nie było tematu Albanii na obradach.
Tito włączył Kosowo w obręb Republiki Serbii, ale jednocześnie jego partyzanci mordowali kosowskich Albańczyków za kolaborację z włoskimi wojskami podczas wojny. Później, żeby przyhamować nienawiść Albańczyków do Serbów, Tito kazał zbudować „nową” (a jednak obskórną i betonową) Prisztinę z okazałą biblioteką czy komplekem sportowym. Dobrze wiemy, że to nie podziałało.

Serbia – Slobodan Milosevic
Model federacyjny w Jugosławii przestał się sprawdzać, więc chciano scentralizować władzę, a jako przywódcę widziano Slobodana Milosevica. Dlaczego akurat jego?

W 1987 roku na scenie politycznej pojawił się Slobodan Milosevic będący członkiem Związku Komunistów Serbii. Milosevic pojechał do Kosowa wesprzeć mieszkających tam Serbów. Podczas tychże odwiedziń milicja składająca się głównie z Albańczyków, obchodziła się zbyt agresywnie z demonstrującymi. Zrobiło się nieprzyjemnie, Milosevic rzekł do tłumu: „Nikt nie ma prawa was bić”. Uważa się, że od tego momentu polityk zyskywał coraz więcej zwolenników, Serbowie w Kosowie czuli, że ktoś z władzy się za nimi wstawiał, że ktoś pamięta o Starej Serbii (nieprzypadkowo użył słów: „Nigdy więcej nikt was nie pokona”). Ludzie zaczęli mu ufać.

Eliminowano liberałów z partii, przez co komuniści tworzyli zwartą siłę, której przewodził Milosevic. Wszystko pięknie ładnie, ale zadowolenie społeczne spadało, kraj był w trudnej sytuacji gospodarczej. Ponadto Milosevic chciał wprowadzić poprawki do konstytucji (by bardziej zjednoczyć Jugosławię, scentralizować władzę), więc aby to zrobić – obsadził – na miarę możliwości – newralgiczne miejsca „swoimi”. Suma sumarum nie udało mu się przejąć w ten sposób władzy w kraju, jego partia sie rozpadła, a Jugosławia podzieliła się na dwa bloki: Chorwacja, Słowenia i Macedonia chciały systemu konfederacyjnego, a reszta prócz Bośni (która nie opowiedziała się po żadnej ze stron) chciała centralizacji władzy. Tu już wiadomo było, że Jugosławia się rozpadnie.
Milosevic postawił na podsycenie nastrojów nacjonalistycznych. Pamiętajmy, że Serbowie mieszkali w całej Jugosławii, nie tylko w Serbii (w 1990 1/3 Serbów żyła poza Republiką Serbii – głównie w Chorwacji i Bośni). Przez wzbudzanie odczuć narodowych zyskiwał poparcie literatów, naukowców, ale też cerkwi prawosławnej, która miała teraz większe możliwości religijnych i społecznych działań. Milosevic Serbów przedstawiał jako męczenników, przypominało się historie mordów na Serbach z czasów II wojny światowej.
Tak sobie myślę… Jasne, że o pamięć trzeba dbać. Ale dbałość o pamięć a mieszanie tematu przykrych wydarzeń historycznych w politykę to dwie różne rzeczy. Zawsze należy sobie zadać pytanie – w jakim celu dany temat jest na okrągło mielony? Poza tym, łatwo mówić o sobie jako o ofierze, znacznie trudnej przedstawiać siebie jako kata, a w przypadku Bałkan każdy był trochę katem. Temat krzywd, mordów na „naszych” ciągle był przywoływany, nie pamiętano natomiast o własnych przewinieniach. Każdy zwalał na każdego, a siebie wybielał. Serbscy czetnicy podczas drugiej wojny też mordowali (ponoć mniejsze ilości) katolików i muzułmanów, ale o tym Milosevic już nie wspominał. Bo po co.. jego celem nie było przecież oczyszczenie i jednanie się z Chorawatami.
Ponadto polityk zdawał sobie sprawę z potęgi mediów, więc i w tej sferze działał.

Chorwacja – Franjo Tudjman
W Socjalistycznej Republice Chorwacji dużą rolę w ruchu narodowym odgrywał Franjo Tudjman, założyciel Chorwackiej Wspólnoty Demokratycznej. Tu znów partia brała ludzi na historię, zwracano uwagę na ludobóstwo na Chorwatach, także manipulowano faktami, robiono z narodu chorwackiego ofiary. Milosevic i Tudjman byli wrogami, jak można się domyślić. Jeden dbał o interes Chorwatów, drugi Serbów.

W roku 1991 w Chorwacji 12,2 % mieszkańców było Serbami. Szczególnie dużą mniejszość, a raczej większość (66%!) Serbowie tworzyli w regionie chorwackim nazywającym się Krajina (kliknijcie, a wyświetli Wam się mapa pokazujące o jakie tereny chodzi). Skąd ich tam tyle? Ma to swoje historyczne uzasadnienie. W tymże regionie Habsburgowie (ci z północnej strony, Austria) w 1578 roku założyli pewnego rodzaju obszar graniczny będący strefą buforową przeciw powiększającemu się Imperium Osmańskiemu (ci z południa, przodkowie Turków). Rolnicy serbscy, jako „chłopi obronni” , mogli się tu osiedlać, otrzymali prawo do wolności wyznaniowej, samorządy (z ograniczeniami), możliwość utworzenia własnego sądownictwa. Po oficjalnym zniesieniu militarnych granic w 1881 roku dominowali tu już Serbowie.

Przy znacznym pobudzeniu chorwackiego nacjonalizmu pod koniec lat 80-tych XX wieku sytuacja Serbów w Chorwacji pogoszyła się. Coraz częściej dochodziło do dyskryminacji nie-Chorwatów. W Krajinie zwalniano serbskich policjantów i zastępowano ich chorwackimi. Można było nawet kupować portrety Pavelica, czyli założyciela ustaszy (o ustaszach pisałam w poprzednim wpisie). Nie muszę chyba mówić, że Serbowie nienawidzili ruchu ustaszy jak Polacy nazistów i nie można się dziwić, że ich obawy wzrastały.

W sierpniu 1990 roku Serbowie mieszkający w chorwackim mieście Knin prostestowali przeciw chorwackim rządom (wówczas 85% mieszkańców Knina było Serbami).
Serbowie chcieli odłączyć rejony Knina i utworzyć autonomiczny, serbski teren. Chorwackie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wysłało helikoptery jednostki specjalnej nad Knin, ale przyleciały wojskowe jety z Belgradu i zmusiły Chorwatów do odpuszczenia akcji. To był pierwszy incydent, w których już wykorzystano siły zbrojne, ale jeszcze żaden pocisk nie został wystrzelony.

25 czerwca 1991 zarówno Chorwacja, jak i Słowenia ogłosiły swoją niepodległość.
Dzień później Jugosławia wysłała swoje czołgi do Słowenii, która była dość dobrze przygotowana na ewentualność wojskowych potyczek. Po dziesięciu dniach Serbia odpuściła („wojna dziesięciodniowa”). Słowenia właściwie nie odczuła rozpadu Jugosławii tak, jak inne kraje. Mówi się, że powodem była niewielka liczba Serbów zamieszkujących tą republikę.

Z Chorwacją było już więcej problemów. Milosevic stwierdził, że skoro wszyscy Serbowie nie mogą żyć w zjednoczonej Jugosławii (przypomnę – 1/3 Serbów mieszkała poza Serbią), to będa żyć w większej Serbii, tzn. powiększonej o tereny zamieszkałe przez Serbów.
Chorwacja przy odłączeniu się powołała się na dwie zasady: oddzielenia się od federacji z powodu prawa do samostanowienia ludu oraz nienaruszalności granic (czy też integralności terytorialnej) czyli Chorwacja miałaby pozostać taka jak do tej pory, z Krajiną po stronie chorwackiej, co było tematem spornym. Jednak trzeba tu nadmienić, że według jugosłowiańskiej konstytucji jedna z republik może się odłączyć tylko wtedy, gdy inne republiki wyrażą na to zgodę (co nie miało przecież miejsca). Poza tym reguła „samostanowienia ludu” nie tyczyła się zbytnio mniejszości narodowych, które, jak widać po przykładzie Krajiny, powinny zostać wysłuchane. Tudjman jednak po prostu ignorował chorwackich Serbów.
Po ogłoszeniu niepodległości Chorwacji chorwaccy Serbowie ogłosili powstanie swojego państwa – Republiki Serbskiej Krajiny, czego Chorwacja nie zaakceptowała.

Wiecie co bym zrobiła, gdybym była władcą świata? Dałabym tą Krajinę, albo chociaż jej część, Serbom, pozwoliłabym im tworzyć oddzielne państwo lub połączyć się z Serbią. Ja nie wiem o czym myślą politycy przy decydowaniu się na wojnę i rozlew krwi. Bo chyba nie dobrem ludu, na który tak bardzo wcześniej się powoływali. Przecież to logiczne, że skoro tak wielu Serbów tam mieszkało, to być może warto odpuścić i oddać ten teren/jego część, żeby a) nie wkurzać Milosevica, b) nie wkurzać tych ludzi, którzy tam mieszkali, c) nie wywoływać wojny.
Może teraz mówię jak dziecko 5-letnie, ale czasem prostota myślenia dzieci jest o wiele bardziej trafna niż wyrafinowane gry, duma, chore pragnienie władzy ze strony polityków.
Nie rozumiem tego. Serio. No i nie rozumiem tego, że wszyscy znamy Milosevica jako demona pokroju Hitlera (chociaż trzeba było jakoś wytłumaczyć bomby zrzucane przez NATO na Belgrad). A Tudjman był że niby lepszy?! Czy ten pan myślał o ludziach, którzy w danej chwili mieszkali w Krajinie?
No i Kosowo. Większość ludzi tam to Albańczycy, którzy chcieli trochę więcej niezależności, ale nie bo nie. Bo to Stara Serbia. Hyy? Dlaczego po prostu nie mogli się dogadać, dlaczego tym ludziom nikt nie dał prawa do samostanowienia o sobie? Dlaczego jakieś głupie argumenty o historii średniowiecznej miały być tymi jedynymi słusznymi?!

Jak tam miało być dobrze, skoro w parszywy sposób nastawiano ludzi przeciwko sobie (dumne wspominanie ustaszów przez Chorwatów, dyskryminacja mniejszości)? Dlaczego nie pomyślano rozsądnie o ludziach, którzy tam mieszkali? Dlaczego nie pomyślano, by osobom zamieszkałym na spornym terytorium, dać prawo wyboru?
Ehhhh……

Podsumowując:

  • Słowenii już na początku bez większych problemów udało się odłączyć od Jugosławii, co było spowodowane klarowną sytuacją, niezbyt dużymi mniejszościami.
  • Milosevic jednak nie miał zamiaru odpuścić republikom, w których zamieszkiwało wielu Serbów. Były to głównie Chorwacja, Bośnia i Hercegowina.
  • Chorwacja odłączając się i ignorując swoje mniejszości zaogniła sytuację.

Co tam się działo dokładnie? Jak sytuacja rozwinęła się w Bośni i Hercegowinie? Jak zareagował Zachód i jak postąpiło NATO?
O tym przeczytacie niebawem 🙂

PS. A Wy jak myślicie…? Czy to rozbudzany przez polityków nacjonalizm zabił Jugosławię czy raczej od początku kraj ten nie miał szans na przetrwanie przez różnice etniczne i religijne?
Co było powodem tak dramatycznego rozwoju sytuacji?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s