Uchodźcy z byłej Jugosławii – trochę danych

Coś ostatnio bredziłam o wojnach na Bałkanach. Wiecie dlaczego? Tu gdzie mieszkam, żyje wiele osób z Serbii, Chorwacji, Bośni. Nieraz słyszałam opowieści o wojnach z lat 90-tych i w pewnym momencie poczułam, że warto wiedzieć coś o tamtych wydarzeniach, by słuchać świadomiej i uważniej. Dziś krótko o nich – uchodźcach z byłej Jugosławii.

Photo by Rostyslav Savchyn on Unsplash

Nie wszyscy Serbowie, Chorwaci czy Bośniacy żyjący w Niemczech, Austrii, Szwajcarii są uchodźcami. Wielu z nich już latach 70-tych, 80-tych pracowało na Zachodzie (przypomnę, że Żelazna Kurtyna ich nie dotyczyła). Już wtedy ogromna liczba Jugosłowian była migrantami zarobkowymi. I taka sytuacja ma miejsce również dziś.
Niemniej jednak wielu ludzi uciekło przed wojną, bądź zostało wypędzonych. Oto kilka liczb:

  • Wynikiem wojny w Bośni było ponad milion uchodźców, z tego 320.000 wyemigrowało do Niemiec, prawie 90 tysięcy do Austrii.
    Szwecja przyjęła około 90 tysięcy, Włochy 36 tys., Dania 28 tys., Szwajcaria 25 tysięcy, Norwegia – 18 tys. i Francja – 15 tysięcy uchodźców.
  • Wojna w Chorwacji przyniosła dwie fale uchodźców: podczas pierwszej, w 1992 roku, około 350 tysięcy osób musiało opuścić swoje domy. Około 13 tysięcy z nich uciekło do Austrii. Druga fala miała miejsce latem 1995, w skutek czego Chorwację musiało opuścić około 250 tysięcy ludzi, którzy osiedli się głównie w Serbii.
  • Z Kosowa do Austrii przybyło około 13 tys. osób w latach 1998-1999.
    Albania przyjęła 375 tysięcy, a Macedonia 150 tysięcy uchodźców.
    Konflikt w Kosowie przyniósł Szwajcarii największy napływ uchodźców od czasów II wojny światowej. W 1999 roku przybyło tu ponad 47 tysięcy osób, w większości Albańczyków z Kosowa.
  • Według międzynarodowych szacunków wojna w Jugosławii przyniosła 2,3 miliona (!) osób ze statusem uchodźcy, z czego 400 tysięcy uciekło poza granice ówczesnej Jugosławii.
  • Ciekawostka: W Polsce złożono niecałe 500 wniosków o pozwolenie na pobyt stały (Polska nie była i nie jest krajem docelowym dla uchodźców, dobrze wiemy dlaczego i nie należy się temu dziwić).

Brzmi byle jak, oschle, jakieś tam liczby. Ale za każdą cyfrą kryje się osobisty dramat, przymus znalezienia nowego domu, nieraz nauki obcego języka, zdobycia pracy w nieznanym dla nas miejscu. Z jakimi konkretnie trudnościami zmagali się uchodźcy?
Trudno mi sobie wyobrazić podjęcie decyzji o opuszczeniu domu i jechanie do kraju, który być może mnie nie przyjmie. Na przykład bez wizy uchodźcy nie mogli przekroczyć niemieckiej granicy. Problem w tym, że nie było możliwości, by tą wizę zdobyć, bo ambasada niemiecka w Bośni została zamknięta z powodu wojny. I tak ludzie jechali bez papierka zezwalającego na wjazd do Niemiec, po czym sobie kiblowali na granicy, w obozach dla uchodźców. Wyobraź to sobie – tracisz męża w jakiejś głupiej wojnie, dom w Bośni Ci palą, zostajesz z dwójką dzieci i właśnie siedzisz sobie z tymi dziećmi w obozie dla uchodźców i nie wiesz co dalej. Czekasz. I czekasz. Nie wiesz nawet na co.. Czekasz…
Zrobiły się medialne szumy wokół sytuacji uchodźców, Niemcy odpuścili i rozmiękczyli trochę przepisy – osoby chore miały być traktowane „luźniej”. Doszła furtka polegająca na tym, że jeśli uchodźca miał znajomego, krewnego w Niemczech – łatwiej było się tam znaleźć. Jednak jeśli nie znano nikogo w Niemczech, szanse uzyskania wizy były małe. Tacy ludzie otrzymywali jedynie dokument pozwalający tymczasowo zostać w kraju (zazwyczaj pół roku), po czym trzeba było to przedłużać albo wracać, albo *uj wie co. Generalnie – życie w niepewności i bez planu, bo jak można coś planować w takich warunkach?

Temat uchodźców był maglowany na miliony sposobów, niektórzy się zbytnio zapalali i dochodziło do aktów przemocy o podłożu ksenofobicznym ze strony prawicowych aktywistów. Nie myślcie, że protesty przeciw uchodźcom są nowością przy okazji wojny w Syrii. Nie nie. Wtedy dla Niemców temat uchodźców z Jugosławii był sporny. Że niby będą korzystać z państwowych pieniędzy i blabla. No wiecie jakie blabla, przerabialiśmy to całkiem niedawno.
W 1995 roku, po rozejmie w Dayton, wojnę uznano za zakończoną, w związku z tym Niemcy stworzyli projekt stopniowego odsyłania uchodźców do ich ojczyzny. Dla wielu było to rozsądne rozwiązanie, ale niektórzy Bośniacy nie mieli do czego wracać, co rodziło problemy. I teraz znów postawmy się w sytuacji takiego człowieka. W 1992 roku przybyłam sobie do Niemiec, ledwo się tu zadomowiłam, i już mnie wysyłają z powrotem, nie wiem do czego. Można zwariować.

Ponoć Austriacy zachowali się przyzwoicie, lokalne władze pomagały uchodźcom zarówno w określonym momencie (organizowały hotele, pożywienie), jak i w perspektywie długoterminowej (przyjmowali uchodźców bez przeszkód, otworzono dla nich rynek pracy).

Jak uchodźca zostaje przyjęty do nowego kraju, to trzeba się języka uczyć, poznać zasady panujące w danym społeczeństwie, znaleźć pracę. Jak pokazują badania, uchodźcy mają większy problem ze znalezieniem się na rynku pracy w nowym kraju niż imigranci, którzy opuścili swoja ojczyznę z innych powodów. Nie ma co się dziwić. Szczerze? Myślę, że ja na ich miejscu bym sobie nie poradziła. Po prostu bym się załamała na amen. Podziwiam tych, którym udaje się odbudować życie mając za sobą bagaż przykrych doświadczeń związanych z wojną, strachem, z całymi procedurami otrzymania statusu uchodźcy, z brutalnym oderwaniem od dotychczasowej, być może całkiem szczęśliwie ułożonej codzienności.

Niemniej jednak Bośniacy w Austrii poradzili sobie całkiem nieźle. Austria przyjęła 90 tysięcy osób z Bośni, z tego 60 tysięcy zostało na dobre, reszta wyemigrowała do innych krajów UE lub wróciła na tereny byłej Jugosławii. W 2014 roku bezrobocie wśród Bośniaków mieszkających w Austrii (uwzględnieni także imigranci zarobkowi) wynosiło 6,7 % (dla porównania – wśród Turków -dużej grupy imigrantów – było to ponad 15 %, wśród Serbów także wyższe). Wynikło to z wykształcenia Bośniaków, które „przywieźli” z ojczyzny (głównie w zawodach rzemieślniczych). Ponadto kobiety z Bośni i Hercegowiny pracowały o wiele częściej niż inne imigrantki, co może trochę dziwić biorąc pod uwagę fakt, że większość Bośniaków jest muzułmanami (jak widać – niektórzy muzułmanie ograniczają kobiety mniej lub w ogóle, inni więcej – nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka).
Oczywiście należy patrzeć na powyższe dane z przymrużeniem oka, chociażby dlatego, że Bośniacy żyli w Austrii przed wojną, i wielu z uchodźców miało tu punkt zaczepienia (podobnie jak uchodźcy w Niemczech). Niemniej jednak warto zwrócić uwagę na coś, co w dużej mierze rozwiązuje problem na rynku pracy – wykształcenie Bośniaków porównywalne do systemu kształcenia w Austrii.

Teraz może zabrzmię górnolotnie, ale wykształcenie i brak chorych ograniczeń (np. ze strony mężczyzn) są szalenie ważne. Nie tylko dla kobiet, ale dla całego społeczeństwa. By móc się odnaleźć w każdej sytuacji, bo życie jest nieprzewidywalne. Jeden koronawirus, jeden krach, jedna wojna i – pyk – nie ma tego co było.

A jak to dziś wygląda, w praktyce?
– Lubisz Chorwatów? Masz tu znajomych z Chorwacji? – spytałam Serba.
– Tak, pewnie, nic do nich nie mam. Ale szczerze powiedziawszy, my jesteśmy otwarci, bezproblemowi, a oni są zamknięci, nabuzowani… Ale generalnie Chorwaci są okej. Bośniacy także. Jeśli mam do kogoś uprzedzenia, to są to Albańczycy. Oni są agresywni. – dodał mój rozmówca.

– Bomby. Mnóstwo bomb spadało. Trzeba było uciekać. Mi się udało tu przybyć, mojemu kuzynowi i jego dzieciom – nie.
– Kto według Pani był głównym winnym tej wojny?
– Kto? Zachód i NATO.
(kobieta z Serbii)

Czasem zdarzało mi się pomylić narodowość. Na przykład spytałam:
– I jak było na urlopie w Serbii? W rodzinie wszystko w porządku?
– Ja nie jestem z Serbii, tylko z Bośni. – usłyszałam suchą odpowiedź z ust kobiety, która zawsze jest pogodna i uśmiechnięta.

Wiem, że nie mogę mylić narodowości. 2 lata temu to było dla mnie obojętne czy ktoś jest z Bośni czy Serbii, często myliłam te kraje. Dziś wiem, że trzeba uważniej słuchać i pamiętać o tym, kto skąd pochodzi. Ta wojna, teoretycznie, siedzi w ich głowach, ale z drugiej strony…
Mimo przeszłości, dziś wszyscy razem pracują w tych samych przedsiębiorstwach, żartują, śmieją się, siedzą przy piwie w knajpach. Nie mogę tu opisać własnych obserwacji relacji między ludźmi z Bałkan, ale myślę, że uprzedzenia powoli się zacierają.

Zarówno Niemcy jak i Austriacy mówią, że imigranci z byłej Jugosławii bardzo dobrze się zintegrowali, a i wnoszą coś ze swojej kultury – śliwowicę czy cevapcici prawie każdy tu zna.
Uprzedzenia względem nich? Nie dostrzegam, może czasem słyszę, że przestępczość jest wysoka wśród Serbów i Albańczyków.

Wiecie co Wam jeszcze na koniec powiem?
Strasznie lubię tych ludzi. Nie wiem czemu, ale darzę ich ogromną sympatią i nie dostrzegam różnic między Chorwatami czy Serbami czy Bośniakami. Są bardzo życzliwi i serdeczni.
Chyba mamy coś wspólnego…
No, na pewno mamy.
Słowiańską krew! 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s