Jakie zwierzęta można spotkać w Alpach? Czy są niebezpieczne dla turystów?

Ostatnio gdy Maryna wchodziła na Winterstaude, musiała przejść przez pastwisko. Od razu przykuła uwagę krów, które widząc zlęknioną Marynę wstały i postanowiły pójść w jej kierunku. Kobiecina przyśpieszyła kroku, a krowy zaczęły ją gonić. Maryna zdążyła przejść za bramkę, zwierzęta zostały niepocieszone. Głupia Maryna, krów się boi. Co by było, gdyby spotkała dzikiego zwierza, np. niedźwiedzia?

Chadza ta Maryna po górach, a nawet nie wie co ją tam czeka. Krowy, jakieś kucyki zachodzące drogę (chcą się głaskać czy może żebrają o przysmaka? a może chcą użreć?) to pół biedy. Alpy są pełne zwierząt, ale nie tych hodowlanych, a dzikich. Warto wiedzieć, co można tam spotkać.

Kozica alpejska

Kozice żyją w stadach liczących do 30 osobników, można je spotkać na wysokości 1000-3000 m n.p.m. Skaczą sobie po skałach z wielką gracją, wydają się przy tym leciutkie jak piórka. Zdarza im się ginąć w wyniku upadku, gdy skały są oblodzone. Groźne są dla nich lawiny, epidemie i naturalni wrogowie, np. wilki, lisy i orły (dla młodych). Prawdopodobieństwo ich spotkania nie jest małe. Ale kozic Maryna się nie boi 😀 Te żyją swoim życiem i mają w nosie turystów.

photographer: Paul Hermans / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)


Koziorożec alpejski

Tego pana mamy szansę spotkać mniej więcej powyżej 2000 metrów n.p.m. (nad poziomem występowania drzew). Poznamy go po długich rogach wygiętych do tyłu i po charakterystycznej bródce. Koziorożec żyje tam, gdzie są strome zbocza, nie ma problemu ze wspinaniem się. Jest zwierzęciem stadnym. Maryna widziała tego zwierzaka w Parku Alpejskim dla dzieci na górze Pfander przy Bregencji. Akurat koziorożec był zajęty bójką na rogi z kolegą. Imponująca walka. Choć lepiej byłoby zobaczyć go w naturze, nie w klatce (z bezpiecznej odległości 😀 ). Czy jest groźny? Patrząc na te rogi ciary przechodzą. Ale prawdopodobnie nie wzruszy go widok jakiegoś turysty, może ewentualnie przeżuwając trawę leniwie spojrzy na człowieka i to wszystko co zrobi.
Jeśli chcecie zobaczyć go w ruchu – kliknijcie tu i wyskoczy film na youtube. Bądź wpiszcie sobie na youtube „Steinbock klettern”, to zobaczycie po jakich ścianach potrafią bez większych trudności się wspinać.

Cactus26 / CC BY-SA (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/)


Świstak alpejski

Teoretycznie świstaki żyją sobie w Alpach, praktycznie raczej ich nie spotkamy, bo 90% życia spędzają pod ziemią, z czego 6-7 miesięcy smacznie śpią zimowym snem. Ponadto unikają szlaków turystycznych, są płochliwe. Teoretycznie. W praktyce turyści mogą przywyczaić te zwierzaki do smakoci. Spójrzcie sami, jak świstak wpieprza marchewkę:


Orzeł przedni

Wygląda imponująco, rozpiętość skrzydeł może wynosić nawet ponad 2 metry. Jego cechą charakterystyczną jest zakrzywiony w dół dziób, który na końcu ma barwę czarno-szarą. Czy jest niebezpieczny dla człowieka? Raczej nie, choć odnotowywano przypadki atakowania dzieci czy biegaczy. Generalnie po ataku większy jest strach i szok aniżeli poniesione szkody zdrowotne. Ale warto wiedzieć, że jeśli nie chcemy z bliska poznać ostrości szponów orła to np. powinniśmy spowolnić ruch podczas biegania (nie wiem czemu, tak piszą) i unikać niebezpiecznych miejsc, w których polują ptaki drapieżne (np. na krawędziach lasów). Poniżej zamieszczam zbiór krótkich filmów, gdzie zarejestrowano polowanie orła na człowieka.


Salamandra czarna

Widziała Maryna tego płaza (i nie uciekała :D) i się zastanawiała „coś ty za jeden?”. Teraz już wie. Prześmieszny typ, powolny, ma duże oczy. Salamandra czarna mieszka przede wszystkim w Alpach. Występuje także w Górach Dynarskich, gdzie grozi jej wyginięcie.
I jasne, salamandra oczywiście nam nic nie zrobi. 🙂

Zsolt BARNA (Kabóca) / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)


Wilki – głównie Alpy we Francji

Bardzo dawno temu, tzn. w XVII-XIX wieku tępiono wilki, które występowały dość powszechnie w Europie. Stąd w Austrii wilki już od bardzo dawna nie były widziane. Grupa badaczy „Wolf Alpine Group” udokumentowała w 2012 roku 35 wilczych watah w Alpach, w większości we Włoszech i we Francji, gdzie hodowcy owiec ponoszą duże straty przez ponowne osiedlanie się drapieżnika. Od niedawna wilki (pojedyńcze przypadki) wracają na także tereny Austrii, Szwajcarii. Maryna, jako mieszkanka Austrii, nie ma więc się czego bać. A gdyby spotkała wilka na drodze?
Podobno wilki są płochliwe i unikają ludzi. Jeśli nam się przyglądają to nie oznacza, że chcą nas zaatakować – są po prostu lekko ślepawe i wlepiają wzrok, bo dobrze nie widzą. Mogą nawet ciut podejść, żeby węchem zidentyfikować, czym jesteśmy. Gdy czują zapach człowieka – uciekają. Nie lubią ludzi, przez setki lat ich tępiliśmy, więc kojarzymy im się z zagrożeniem. Trzeba wspomnieć, że nie często, ale jednak – odnotowuje się ataki wilka na człowieka.

Co robić, gdy wilczyca widzi w nas zagrożenie dla młodych? Po prostu się wycofać, nie dotykać małych, nie robić im zdjęć. Gdy widzimy maleńkiego, słabo wyglądającego wilczka – nie brać go do schroniska, matka prawdopodobnie jest w pobliżu. Ale jeśli chcemy pomóc – można zaznaczyć na mapie google miejsce i zgłosić sprawę tam gdzie trzeba (czyli nie wiem gdzie, najlepiej wygooglować).

Co w przypadku, gdy ot tak zwierzę się do nas znacznie zbliża i nie jest to przejaw ciekawości? (może ma wściekliznę, powtórzę – normalnie wilki unikają ludzi). Jak to wszędzie piszą – zachować spokój (Maryna i spokój… dobre). Powoli się cofać. Jeśli to nic nie daje – wyciągnąć ramiona szeroko i nimi machać, by pokazać swoją wielkość i by nasz zapaszek doszedł do naszego przeciwnika. Można krzyknąć, klasnąć, żeby go spłoszyć. Jeśli mimo wszystko zwierzę się zbliża, warczy – to weźmy jakiegoś kija, żeby się bronić. Uciekać nie ma sensu, bo wilk jest szybszy od nas, a poza tym jego instynkt zawsze każe mu gonić to, co przed nim zwiewa.
Wilki mogą stanowić zagrożenie dla naszych pupili (psów), bo drapieżniki widzą w nich rywali. Warto o tym pamiętać mieszkając przy lesie bądź chodząc na spacery tam, gdzie występują te zwierzęta. Więcej o stosunku wilków do psów dowiecie się na tej stronie.

Bernard Landgraf / CC BY-SA (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/)


Ryś małe prawdopodobieństwo spotkania

Rysi to tu nie ma wielu. Przez działalność człowieka ciągle ich ubywało, pod koniec XIX wieku właściwie zostały wytępione. Od lat 70-tych XX wieku ruszył projekt ponownego osiedlania rysia w obszarach alpejskich, czyli w Szwajcarii, Austrii, we Włoszech, w Słowenii, a także w Jurze (Francja). Rysie prowadzą samotniczny tryb życia. Szacuje się, że w 2011 roku w Alpach żyło 136-180 rysi. Póki co – malutko (choć dąży się do zwiększenia populacji).. więc prawdopodobieństwo spotkania tego zwierzaka na szlaku jest niemalże zerowe. A gdyby jednak jakiś wielki drapieżny kot pojawił się w pobliżu? Prawdopodobnie by się schował lub zwiał. Rysie nie atakują ludzi, niebezpieczne przypadki są odnotowywane niezwykle rzadko i zazwyczaj podejrzewa się wściekliznę u agresywnego kociaka.

Schorle / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)


Niedźwiedź brunatny – głównie Trentino (Włochy)

W latach 1999-2002 przywiezono do Trentino (Włochy) 10 niedźwiedzi ze Słowenii, by wzmocnić małą grupkę żyjących, ale wymierających zwierząt. Dziś żyje ich tam ok. 50 sztuk. 13 z nich powędrowało do Szwajcarii. Pojedyńcze osobniki wędrują np. ze Szwajcarii do Austrii (Tyrol; Vorarlberg – możliwe drogi to przez masyw Verwallgruppe i Silvretta), ze Słowenii do Karyntii i Włoch. Czasem jakiś miś może pojawić się nawet blisko granicy z Niemcami. Informacje o zbliżających się dużych drapieżnych ssakach do granic Austrii czy Niemiec zazwyczaj są podawane do wiadomości publicznej, zdarza się to rzadko i jest małą sensacją.
W Austrii myśliwi wybili niedźwiadki w XIX wieku, podobnie ma się sprawa z wilkami i rysiami. Dziś kraj chce odbudować populację drapieżników w swojej przyrodzie.
Gdy klikniecie w link strony organizacji WWF wyskoczy Wam artykuł o niedźwiedziach w Alpach, gdzie załączono dwie mapki – na samej górze mamy przedstawioną liczebność drapieżników w Europie, a trochę poniżej (gdy przesuniecie w dół) jest pokazane, skąd mogą pojawiać się niedźwiedzie w Austrii (Osterreich) i Szwajcarii (Schweiz).
Więc taka Maryna teoretycznie może spotkać niedźwiadka na szlaku, ale jest to bardzo, ale to bardzo mało prawdopodobne (jest ponoć kilka pojedyńczych misiów). Ale wszystko się może zdarzyć. Co robić, gdy spotkamy niedźwiadka?
Trzeba pamiętać, że nie jesteśmy interesującym kąskiem do zjedzenia dla misia. Niedźwiedź może nas zaatakować ze strachu. Gdy czuje i słyszy człowieka to raczej się oddala. 2 misie z Trentino, które wędrowały do Szwajcarii, zostały zastrzelone, bo niepokojąco blisko podchodziły do wiosek, nie bały się ludzi. Teoretycznie możemy więc być „spokojniejsi”, że obserwuje się zachowanie tych zwierząt i eliminuje te, które mogą stanowić dla nas zagrożenie.

Jak uniknąć spotkania z niedźwiadkiem?
1) Zostań na szlaku, nie zbaczaj z niego, nie wchodź w busz – zwierzęta doskonale wiedzą, że na szlaku mogą spotkać człowieka, więc raczej na niego nie wchodzą. Natomiast jeśli my wkroczymy w busz, to je zaskoczymy, a reakcją może być atak.
2) Rób trochę hałasu, np. rozmawiaj z towarzyszem, śpiewaj, gwiżdż albo klaskaj, a jak nie lubisz a jesteś sam to weź sobie dzwoneczek (np. taki jak krowy mają 😛 ) i sobie idź 😀 Po co? Żeby zwierzęta wiedziały, słyszały, że coś idzie, i by się nie zbliżały jeśli taki miały zamiar.
Od dziś Maryna będzie sobie śpiewać (biedny las, będzie musiał tego słuchać), dopóki nie kupi dzwoneczka. Lepiej unikać spotkań z drapieżnikami niż srać w portki patrząc w oczy misiowi.

A co zrobić, gdy dojdzie do spotkania z niedźwiadkiem?
Istnieją cztery niebezpieczne sytuacje. Pierwsza z nich – jesteś między niedźwiedzicą a małymi. Myślę, że jesteś martwy, choć może się mylę. Małe są ciekawskie, ważne by ich nie karmić, nie robić zdjęć. Mama na 100 % jest w pobliżu i gdy Cię zobaczy, to masz przesrane, więc lepiej się wycofaj. Druga sytuacja – miś wpieprzający padlinę. Najlepiej się powoli odsunąć, by dać zwierzakowi do zrozumienia, że nie chcemy jego pożywienia. Trzeci przypadek – to zaskoczenie misia, który może agresywnie zareagować. Ma to miejsce, gdy wiatr wieje tak, że drapieżnik nie jest w stanie nas wyczuć. I czwarta sytuacja – ranny zwierzak. Jego zachowanie jest nieprzewidywalne i lepiej nie zadzierać.

Co zrobić, gdy zwierz ewidentnie się nami interesuje? Spokojnym tonem coś powiedzieć. Unikać kontaktu wzrokowego. Pomachać delikatnie rękami nad głową, by miś nas zidentyfikował i by przestał się nami interesować. Powoli się wycofać. Nie uciekać, bo obudzimy w drapieżniku instynkt łowiecki. Postępować tak, by miś zrozumiał, że nic od niego nie chcemy.
Kiedy zwierzę atakuje – najlepiej powolnymi krokami się cofać. Gdy to nic nie daje – należy położyć się na brzuchu i czekać na śmierć. Maryna by nie czekała, Maryna już by umarła na zawał, hehe (mimo, że prawdopodobnie miś by nic nie zrobił, ewentualnie by się pobawił tak jak Leonardem DiCaprio w „Zjawie”).

Czego nie robić? Nie krzyczeć, nie rzucać kamieniami w misia, bo jak nas pogoni, to raz a dobrze. Nie wykonywać niekontrolowanych ruchów (tu Maryna miałaby problem hehehe).
Aaa, co ważne – nie karmić ani misi, ani innych dzikich zwierząt. One szybko się uczą o nowych źródłach pożywienia, później będą coraz śmielej podchodzić do innych turystów i wymuszać smakołyki. Albo plądrować kosze w wioskach, bo w wioskach są ludzie, a jak są ludzie, to jest żarcie. Nocując w namiotach – jedzenia ani śmieci nie zostawiać na zewnątrz.
To tyle o misiu.

Obraz Alexas_Fotos z Pixabay


Dzikie owce i barany, czyli muflony

Te zwierzęta pochodzą z Korsyki i Sardyni, idealnymi warunkami dla nich są suche i kamieniste tereny górskie. Od XIX wieku sprowadzano je do Europy Środkowej (także do Polski), stąd możemy je podziwiać nie tylko na śródziemnomorskich wyspach. Osobniki płci męskiej mają ślimakowato skręcone rogi. Muflony mają bardzo dobry wzrok, człowieka potrafią dostrzec z odległości 1000 metrów (!). Są przystosowane do życia w górach, na nizinach są w stanie przetrwać przy braku naturalnych wrogów np. wilków czy rysi.

Podsumowując – chyba nie istnieje zagrożenie ze strony dzikich zwierząt w Alpach. Większe prawdopodobieństwo spotkania się z niedźwiedziem występuje w Tatrach czy w Bieszczadach, aniżeli w najwyższych górach Europy. Wilki i rysie też są rzadkością.

Czyli co może stwarzać największe zagrożenie?
Krowy
?

To co prawda zwierzęta hodowlane, ale mogą narobić stracha, jak Marynie.
Zdarza się, że te atakują człowieka. Ponoć w Tyrolu kilka lat temu krowa zabiła kobietę, bo ta trzymała psa, który wcześniej rozwścieczył mućkę (ale i też spokojne psy mogą zostać odebrane za zagrożenie przez krowy).

Co więc robić, gdy szlak biegnie przez pastwisko pełne krów?
Jak można się domyślić – zachować spokój 😀 Nie podchodzić do stada, nie głaskać ani nie dokarmiać cieląt, które są ciekawskie i mogą się do nas przyjaźnie zbliżać (matki mają mocny instynkt macierzyński i nie zawahają się zaatakować, gdy widzą zagrożenie dla młodych). Gdy cielaki idą za nami – iść dalej i kontrolować sytuację, obserwować matkę gromadki.
Jeśli idziemy z psem to… w sumie Maryna by się wycofała i poszukała innej drogi albo w ogóle zrezygnowałaby z wycieczki, gdy usłyszała o zamordowanej przez krowę kobiecie. Dobrze jest mądrze zaplanować wycieczkę – opisy niektórych szlaków w internecie obejmują informacje dotyczące pastwisk, dobrze się z nimi zaznajomić i ewentualnie skorzystać z innych dróg. Bydło ma psa za wroga i jeśli w stadzie jest byk, to może zrobić się niebezpiecznie (bez byka krowy też sobie poradzą – mogą Cię staranować i zadeptać na śmierć). Jeśli koniecznie chcemy iść dalej ścieżką przez pastwisko, to psa należy zapiąc na smycz. Lepiej nie brać strachliwego pupila, który się chowa za właścicielem, bo sami będziemy w bezpośrednim zagrożeniu.
Warto wiedzieć, że krowy mają zawężone pole widzenia, łatwo je przestraszyć. Lepiej gdy wcześniej, z odległości nas widzą, aniżeli gdy je w jakiś sposób zaskoczymy.

Co robić, gdy stado/krowa/byk chce nas zaatakować?
Warto wiedzieć jak wygląda wroga postawa bydła. Taka krowa fiksuje wzrok na źródle zagrożenia, obniża głowę i pokazuje czoło (rogi w przypadku byka) oraz zbliża się do nas. W tej sytuacji należy się spokojnie oddalać nie odwracając się od zwierzęcia. Nie uciekać, wszystko robić spokojnie (ahh, jak to fajnie się mówi… Maryna nigdy nie zapomni idących za nią krów i tej ochoty, by biec ile sił w nogach).
Gdy jesteśmy z psem – nigdy nie należy stawać między bykiem a pupilem, by go bronić. Lepiej w tym momencie psa spuścić ze smyczy by sam uciekł. Gdy jesteśmy w ogromnych tarapatach, to nie zapominajmy, że drzewa czy krzewy mogą nas ochronić. Ponadto dobrze mieć ze sobą kija, w krytycznej sytuacji głośny krzyk i gwałtowne poruszanie tym badylem powinno pomóc.
A gdy nie mamy badyla, żadnego drzewa ani krzaka w pobliżu i widzimy już swoją śmierć… to nie wiem, tego nigdzie nie zalecają, ale nie wolno się poddawać! 😀 Można spróbować triku z tiktoka – kulikitaka challenge 🙂

A tak na poważnie, to naprawdę warto zachować odległość od stada, nie mieć idiotycznych pomysłów by może krówkę pogłaskać i dać jej smakołyka. Nie, nie i jeszcze raz nie. Serio, zdarzają się śmiertelne wypadki. Lepiej nie zadzierać. Wiem, że istnieje mnóstwo filmików na internecie, że ludzie podchodzą do takich słodziutkich przyjaznych krówek i je głaskają. Ale nie róbmy tego. Nie znamy tych zwierząt. Pastwisko to nie ZOO i nie miejsce do głaskania nieznanego nam bydła.

Czyli co? Chodzić po tych Alpach czy nie chodzić?
Pewnie! Mam wrażenie, że zagrożeń ze strony zwierząt wcale nie jest dużo (te krowy Maryne tylko martwią). Jak w każdych górach, bardziej problematyczna jest czasem nieprzewidywalność zmian pogodowych czy trudne warunki (np. ślisko). Grunt, to mieć respekt do przyrody, nie prowokować zwierząt, nie próbować ich dokarmiać, iść w swoją stronę. Szacunek do mieszkańców gór to podstawa.


(obrazek wyróżniający do tego wpisu: Obraz Jerzy Górecki z Pixabay)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s