Maryna na dzikim wschodzie, czyli w Polsce

Sorry, że na starcie mogę kogoś urazić używając sformuowania „dziki wschód”. Ale tak to dziwnie jest, że w Polsce jestem nerwowa, narwana, pyskuję i często ciśnienie mi się podnosi. W Austrii żyje się jakoś tak… spokojniej.

Jadę do Polski, przejechałam już kupę kilometrów przez Niemcy. Nie chciałam tam tankować, bo jak wiadomo, paliwo przy niemieckich autostradach jest bardzo drogie. Po przekroczeniu granicy staję na najbliższej stacji. Po zatankowaniu idę zapłacić. Na drzwiach, jak byk jest napisane, że należy założyć maseczkę i zachowac dystans 1,5 metra. Tymczasem wchodzę do budynku a tam, wśród ogromnej kolejki, dwie osoby miały zakryte usta i nosy. Ja – trzecia. „Co jest, do cholery” pytam siebie.
Kolejka ciasno ustawiona, co mi się nie podoba, staję w bezpiecznej odległości za panem bez maseczki. Słyszę, że z przodu kolejki ktoś zwraca uwagę mężczyźnie, że chce się wcisnąć poza kolejką: „Ej, panie, tu wszyscy są po pierdołę, weź pan stój w kolejce!”. Niecierpliwy jegomość kieruje się ku końcowi kolejki i nagle zauważa lukę… tą lukę, która jest odstępem wykonanym przeze mnie. Pan bez wahania ustawia się przede mną. „Halo, proszę pana, ja też stoję w kolejce, z tym że zachowuję odstęp, pan też zachowaj i idź na koniec”, wycedzam oburzona. „Dobra dobra, nie wiedziałem”. „Wiedział pan, chamsko z pana strony”, dodaje, a mężczyzna bez odzewu kieruje się na tył.
I doprawdy śmieszy mnie mówienie o noszeniu maseczek w kontekście ograniczenia wolności.. Serio to ogranicza Waszą wolność? A inne zasady, choćby przepisy drogowe? A to, że w ogóle macie się ubierać wychodząc na ulicę? Nie przeszkadza Wam to? Taki mamy urok życia w społeczeństwie, że jakieś zasady muszą być. Jak chcecie wolności, to szukajcie bezludnej wyspy. Jeśli maseczka jest w stanie zmniejszyć ryzyko zakażenia wirusem, jeśli takie są zalecenia, to je nośmy, korona z głów nam nie spadnie, a może to komuś życie uratować.
Ale ale, ja zdaje sobie sprawę, że ludzie w całej Europie olewają zasady. Niemniej jednak, powyższą sytuację miałam w Polsce, nie w Austrii.

W Niemczech zdarzają się na drodze jełopy, które migają długimi gdy wyprzedzam na lewym pasie. Niemniej ostatnio to w Polsce ciśnienie mi się podniosło. Na liczniku miałam 140 km/godz, wyprzedzałam 3 tiry jadące jeden za drugim. Za mną pustka, nagle pojawiła się jakaś Be-eM-Ka i długimi zaczęła walić po oczach. „Gdzie mam ci się mądralo posunąć?!”. Widział z daleka, że lewy zajęty, to mógł przyhamować a nie siedzieć mi na dupie i mnie stresować. Poza tym to on nagiął przepisy, nie ja. Chyba nie muszę przypominać jaka prędkość maksymalna jest dozwolona na naszych autostradach.
Serio, w Niemczech, mimo że nie ma ograniczeń prędkości na autostradach, takich sytuacji zdarza mi się o wiele mniej.

O kwestiach światopoglądowych lepiej nie wspominać. Za każdym razem gdy czytam fora na polskich portalach to krew mnie zalewa. I co gorsza, komentarze pełne nienawiści i pogardy otrzymują wiele „lajków”. Ja widzę coraz większą przepaść między Polakami mającymi klapki na oczach a ludźmi z innych obszarów Europy. O tym rozwodzić się nie będę, pewnie każdy wie co mam na myśli, baa, może niektórzy z Was lajkują komentarze, które wywołują we mnie odruchy wymiotne. Po prostu chcę tym jedynie powiedzieć, że im dłużej jestem w Austrii, tym bardziej dostrzegam dystans oddzielający mnie od rodaków i tym mniej chęci, by w przyszłości brać udział w głosowaniach. Politycy i tak mają media w swoich rękach, co pocisną to się wybierze, mój głos jest psińco wart. Szkoda, że głosuje się na tego, kto więcej obieca i da. Nieważne jakim kosztem. Ważne, że da. Co nie?

I tak jakoś się denerwuję tą całą polityką i podburzaniem społeczeństwa przeciwko danym grupom społecznym. Najgorsze jest to, że te podburzanki działają.
Co jest z nami…

Kiedyś ktoś mi powiedział, że Polacy są głupi. Że całą inteligencję wyrżnięto podczas II wojny światowej. Uraziło mnie to. Dziś kulę głowę i pytam siebie: co jest? A może… może tak jest?

Ej Wy, ruszmy głowami, pokażmy światu, że nie jesteśmy przygłupami.

2 uwagi do wpisu “Maryna na dzikim wschodzie, czyli w Polsce

  1. Oj, narazisz sie tym wpisem u „patriotow” 😛
    Mnie w Polsce nie ma juz 12 lat i wiem, ze nie potrafilabym sie tam odnalezc. My kolo Europy tylko leżymy na mapie, nic wiecej, a raczej bedzie tylko gorzej.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s